Info:

avatar Ten blog rowerowy prowadzi zwirek z miasteczka Lublin/Głowaczów. Mam przejechane 25037.33 kilometrów w tym 2128.01 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 25.82 km/h.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Poprzednie lata:

2010:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny:

Wykres roczny blog rowerowy zwirek.bikestats.pl

Jakiśtam licznik:

Wpisy archiwalne w kategorii

Zawody

Dystans całkowity:1208.19 km (w terenie 694.01 km; 57.44%)
Czas w ruchu:52:18
Średnia prędkość:22.18 km/h
Maksymalna prędkość:64.00 km/h
Suma podjazdów:6145 m
Maks. tętno maksymalne:203 (102 %)
Maks. tętno średnie:188 (94 %)
Suma kalorii:48314 kcal
Liczba aktywności:36
Średnio na aktywność:33.56 km i 1h 29m
Więcej statystyk

Dane wyjazdu:

20.45 km 20.45 km teren
01:22 h 14.96 km/h:
Maks. pr.:47.50 km/h
Temperatura:25.0
HR max:196 ( 98%)
HR avg:182 ( 91%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1360 kcal

04.09.2011 TORO MTB CUP Lublin/Globus

Niedziela, 4 września 2011 · dodano: 06.09.2011 | Komentarze 0

Z rana wstałem wyspany porządnie, ogarnąłem się i na rejestrację. Z radością dowiedziałem się, że Patrycja zdecydowała się po naszym jęczeniu na start :-P Przed startem przyzwoita rozgrzewka, ustawiamy się na starcie, czytanie listy i znowu brakuje kogoś bo pojechał na objazd trasy. Sędzie poczekał chwilę, ale w pewnym momencie powiedział, że już nie czekamy i start za 10 sek. Dungor przede mną sięgnął jeszcze po łyka z bidonu, a tu ni z dupy może po 2-3sek. start i wszyscy ruszają, a ja zostaję na szarym końcu przyblokowany.Kermit przede mną, Adam przede mną, prawie nikt za mną, słabo, ale trzeba było się spiąć i zacząć odrabiać. Na pierwszym mocniejszym podjeździe kolejny niefart, łańcuch spada i muszę podbiec, okazuje się, że w sumie na tym podbiegu zyskuję chyba ze 2 pozycje :-P i cisnę dalej. Po kilku kółkach doszedłem Grześka, posiedział na kole aż doszliśmy Dungora, ja pojechałem dalej do przodu i skasowałem też Adama. Następnym celem był Karpik, w międzyczasie minął mnie Brus, który to spóźnił się na start 2 minuty, a ja minąłem Damiana, który wplątał się gdzieś w szarfy. Po kilku kolejnych okr. udało się dojść i do Karpika i jemu też odskoczyć, ale ciągle z tyłu miałem Damiana który nie odpuszczał z pogonią no i w końcu nie dałem mu rady(znowu :-P).
Ostatecznie 8/23, czyli całkiem nieźle, progres od maja jest, a trasa wydawała mi się trudniejsza.
Kategoria XC, <50, Składem, Zawody


Dane wyjazdu:

28.89 km 28.89 km teren
01:46 h 16.35 km/h:
Maks. pr.:43.00 km/h
Temperatura:23.0
HR max:192 ( 96%)
HR avg:177 ( 89%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1253 kcal

28.08.2011 TORO MTB CUP Urzędów

Niedziela, 28 sierpnia 2011 · dodano: 30.08.2011 | Komentarze 0

Obudziłem się o 7 rano w niedzielę, a tu syndromy kacopodobne jak marzenie, głowa pęka, cytując klasyka "jeść się nie chce, pić się nie chce, rzygać się chce". Do startu dobre 5h, więc myślałem, że przejdzie, okazało się, że się dopiero rozkręcało i kumulacja przyszła na godzinę przed startem. Zrobiłem kółko objazdu(piękna trasa, normalnie śni mi się po nocach) i tak mnie zmuliło, że swierdziłem, że nie ma sensu startować. Na szczęście chłopaki namówili mnie, żebym chociaż spróbował, więc tuż przed startem szybkie spawanie metodą "na twixa" i jedziemy. Początek jak zwykle bez szału, natraciłem miejsc że hoho, dopiero po 4 kółku kręciło mi się równiej i zacząłem odrabiać stracone pozycje. Jakoś dojechałem do Seby, przebujałem z nim drużynowo kółko i poleciałem dalej, po dublu od Olka dogoniłem Adama i z nim spędziłem jakieś 2-3 kółka po drodze łykając Szymka Skrzypacza. Na ostatnim(albo przed) wspólnym zatrzymał mi się niewdzięcznie przed nosem tuż przed tym stromym zjazdem(podobno ktoś przebiegał) i zrobił nade mną trochę dystansu, który jednak udało mi się zredukować na płytach, gdzieśtam dalej trochę dołożylem i udało mi się odjechać. Potem to już solo walka z czasem i dublami :-P Ostatecznie 8/19, jedno miejsce po Damianie, od którego jednak dzieliła mnie przepaść czasowa..
Oby na Globusie było tylko lepiej i bez choroby morskiej ;-)

Edycja:
Jako, że Karcer mnie tu bije za to, że wprowadzam nieścisłości, piszę jak było cytując jego słowa:
"To nie ty mnie doszedłeś, tylko ja ciebie doszedłem i wyprzedziłem, po czym ty mi odjechałeś"
Tak być mogło, a nawet pewnie bylo, czego ja po prostu nie pamiętam z wrażenia :-P
Kategoria XC, <50, Składem, Zawody


Dane wyjazdu:

50.79 km 0.00 km teren
01:17 h 39.58 km/h:
Maks. pr.:64.00 km/h
Temperatura:29.0
HR max:196 ( 98%)
HR avg:171 ( 86%)
Podjazdy:100 m
Kalorie: 1141 kcal

21.08.2011 Wyścig szosowy Hrubieszów

Niedziela, 21 sierpnia 2011 · dodano: 21.08.2011 | Komentarze 0

Dystans liczony od startu honorowego, razem z pomyłką organizatora/policji ;-)
W rzeczywistości średnia wyszła coś około 41kmph. Ogólnie szedł ładny gaz, trzymałem się czuba, czasem nawet cośtam się wystawiłem na przód, Pod sam koniec trochę chyba nawet za bardzo się zaangażowałem no i na finiszu mnie przytkało, wjechałem dopiero dwudziestyktóryś. Mimo tego ze startu jestem naprawdę zadowolony, widać, że forma wraca i że z dnia na dzień jest coraz lepiej ;-)
Trasa chyba jakoś tak:


Dane wyjazdu:

20.39 km 20.39 km teren
00:57 h 21.46 km/h:
Maks. pr.:40.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

20.08.2011 GP Puław

Sobota, 20 sierpnia 2011 · dodano: 20.08.2011 | Komentarze 2

Kolejne zawody z cyklu mistrzostw wszechświata w Puławach. Objechałem trasę ze dwa razy, rozgrzałem się, ustawiliśmy się, czytanie listy i.. czekamy, nie ma Bartka, który na 5 minut przed startem pojechał na objazd i zginął w lesie. Po kilku minutach rozchodzi się głos, że chyba trzeba zorganizować akcję poszukiwawczą, oraz opowieść o mitycznych okolicznych komarach wielkości ramienia rosłego mężczyzny z podlubelskiej wsi.. Tymczasem z lasu wybiega Bartek z łańcuchem w ręku, jak zwykle te arcytrudne zawody okazały się nie tylko testem dla stopnia wytrenowania zawodników, ale również bezlitosną weryfikacją sprawności sprzętu. Organizator decyduje, żę da czas na naprawę roweru, a my stoimy i stygniemy.. Za kolejne kilka minut wszyscy są już ponownie ustawieni i następuje start.
Wydaje mi się, że ruszyłem na miarę swoich możliwości, od startu do końca jechałem na podobnym miejscu w stawce. Na pierwszym kółku koło mnie ciągle kręcił się Bartek(w zasadzie to ja koło niego, a raczej nawet za nim), ale wydawało mi się, że prędzej czy później uda mi się go skasować, na końcówce okrążenia doszliśmy też do Adama. I w zasadzie tak sobie w trzech pojechaliśmy jeszcze chyba ze 3 kółka, dość często zmieniając się miejscami. Na 4 rundzie zostałem sam z Adamem, który nie za bardzo chciał puścić mnie do przodu(wydał nawet jakiś taki dziwny okrzyk "nieee" jak go chciałem wyprzedzić :-P), ale w końcu udało mi się przebić przed niego(znaczy się ustąpił mi miejsca) i odjechać. Dogoniłem młodego Kamila z lkkg i tak dojechałem z nim do końca piątego kółka. Potem jechałem już sam, raczej kontrolnie, tak, żeby nikt mnie nie dogonił. Na ostatnim okrążeniu, jakiś km przed metą minąłem jeszcze jednego koleżkę z mojej kategorii z zerwanym łańcuchem - kolejny przykład tego jak dobrze przygotowany musi być sprzęt przed tą elytarną ymprezą. Nadmienię też, że nawet jak się nie startuje, nawet jak się nie wjeżdża na trasę, to lepiej być przygotowanym na wszystko i bez busa technicznego nie przybywać, bo sama atmosfera tego wyścigu potrafi np. rozrywać dętki w stojących spokojnie maszynach, co miało przypadek m. in. na poprzedniej edycji :-)

Ostatecznie podobno zająłem 4te miejsce w kat, 6 open, także z wyniku mogę być zadowolony. Udało się objechać Bartka, który dwa tygodnie temu dał mi nieźle baty(oj siadło mi to wtedy na ambicje), a przy okazji Adama, który po przerwie chyba jest ciut słabszy niż wcześniej ;-) A już za tydzień urzędów, na którym znowu pewnie będę dziękował Tomkowi B. za wsadzane mi duble :-P
Kategoria XC, <50, Składem, Zawody


Dane wyjazdu:

18.08 km 18.08 km teren
00:54 h 20.09 km/h:
Maks. pr.:38.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max:199 (100%)
HR avg:188 ( 94%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

06.08.2011 GP PUŁAW

Sobota, 6 sierpnia 2011 · dodano: 10.08.2011 | Komentarze 0

Wystartowało mi się całkiem nieźle, początek całkiem ładnie się trzymałem grupki, ale po pierwszym kółku jakoś mnie przytkało, nie było za bardzo z czego wyjechać i strzeliłem. do 3 kółka zmagałem się z własnym ja, było marnie, potem już z górki, na ostatnim kółku łyknęłem jeszcze dwóch typów :-P Miejsce jak zwykle nie wiadomo które, w dodatku zawinąłem numerek startowy do domu..
Kategoria XC, <50, Składem, Zawody


Dane wyjazdu:

18.23 km 18.23 km teren
01:23 h 13.18 km/h:
Maks. pr.:32.00 km/h
Temperatura:30.0
HR max:194 ( 97%)
HR avg:171 ( 86%)
Podjazdy:450 m
Kalorie: 965 kcal

10.07.2011 STREET RACE MTB Kraśnik

Niedziela, 10 lipca 2011 · dodano: 11.07.2011 | Komentarze 0

Dystans z rozgrzewką, bo zapomniałem skasować licznika, średnie tętno też lekko zaniżone bo z nerwów zapomniałem zastopować pulsak(46minut jazdy wyścigu do zastopowania)..
Ogólnie zajebista trasa, świetny zjazd po schodach, bardzo dobrze mi się jechało, o wiele lepiej niż w Puławach. Niestety na 7mym kółku złapałem kapcia i musiałem zaliczyć DNF.
Kategoria <50, Składem, Zawody, XC


Dane wyjazdu:

18.60 km 18.60 km teren
01:01 h 18.30 km/h:
Maks. pr.:35.00 km/h
Temperatura:28.0
HR max:192 ( 96%)
HR avg:183 ( 92%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1263 kcal

09.07.2011(II) GP PUŁAW

Sobota, 9 lipca 2011 · dodano: 09.07.2011 | Komentarze 2

Hm.. co by tutaj.
Ogólnie raczej kiepski start. Tuż za startem przede mną zderzyło się dwóch łepków, ja poleciałem za nimi na glebę i tyle było z trzymania się czołówki. Jeszcze na 1 okrążeniu dogoniłem Karcera, ale włożyłem w to tyle siły(trzeba się było przepychać przez słabszych), że dosłownie za chwilę mi odjechał. Potem jechałem praktycznie cały czas sam, gdzieś na 3 okrążeniu widziałem bardzo blisko Anemię, ale potem pomyliłem trasę i odskoczył mi na tyle, że nie dałem rady do niego dojść. Nawet nie wiem, które miejsce zająłem, ale raczej odległe..
Mimo wszystko fajna impreza i ten klimat puławskiego lasu.

Wisienka na torcie:
Już po spakowaniu w samochodzie strzeliła mi dętka, niedługo będzie miała więcej łat niż przeciętna krowa na polu :-P
Kategoria <50, Składem, Zawody, XC


Dane wyjazdu:

10.60 km 0.00 km teren
00:17 h 37.41 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:27.0
HR max:185 ( 93%)
HR avg:177 ( 89%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

17.06.2011(II) Piątki kolarskie

Piątek, 17 czerwca 2011 · dodano: 17.06.2011 | Komentarze 0

Hm.. nazwa bardzo dwuznaczna, było nas 5ciu startujących, 3 Maydaye, ja i Jazurek. Udało się nie zająć ostatniego miejsca :-P Jazurek pocisnął do przodu z ednym Maydayem już na 2gim okrążeniu i zostałem sam z dwoma, usiedli mi na kole i nie chcieli dać zmiany, na szczęście jeden się zerwał gdzieś w trakcie, ale drugiemu(Makarewicz) nie dałem rady i na finiszu mnie ojebał :-/ Ogólnie kij nie wyścig na 15 minut :-P

Dane wyjazdu:

64.11 km 34.00 km teren
02:14 h 28.71 km/h:
Maks. pr.:41.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max:190 ( 95%)
HR avg:175 ( 88%)
Podjazdy:310 m
Kalorie: 3038 kcal

12.06.2011(II) ROWEROWE CROSS COUNTRY LUBARTÓW

Niedziela, 12 czerwca 2011 · dodano: 13.06.2011 | Komentarze 3

W niedzielę wybraliśmy się na kolejnego bardzo rasowego ogórka :-) Informacja o wyścigu nie była zbyt rozdmuchana, ale wiedziało o niej conajmniej kilka osób, które zapewne dały by mi mocno po dupie, na szczęście się nie stawiły(Karcer/Branio/Jazurek). Moimi głównymi oponentami byli więc sami dobrzy znajomi - Marek, Dawid, Przemo i Adam, którego obawiałem się najbardziej.
Na miejscu bylismy sporo przed czasem, bez napinki zdążyliśmy się rozpakować, zarejestrować i zjeść, namówić Mietka żeby się z nami poganiał. Sędzia ani organizator za wczasu nie do końca sami znali trasę, do ostatniej chwili nie było wiadomo jaki dystans mamy do przejechania. Na stronie było napisane 6,5km, na dedukcję wygladało na to, że to odległość pokonywana w ramach jednego kółka, a było ich do zrobienia 10, czyli takie klasyczne XC to to chyba nie było. No ale nic, po coś żeśmy tutaj się zwlekli, więc jedziemy. Od początku było wiadomo, że raczej z autochtonów nikt nas nie pogoni, więc umawialiśmy się(haha) przed startem, że jedziemy bez darcia, razem, przynajmniej na początku, a potem jakoś się to rozegra. Wszystkie plany poszły w łeb, kiedy po gwizdku elhm wydarł tak do przodu, że wyprzedził pilota, a my z Adamem zaczęliśmy się zaginać, żeby go dogonić. Po kilku minutach udało się go skasować i dalej mieliśmy trzymać się we 3. Elhm krzyknął do mnie coś, żebym dał mu zmianę więc wyszedłem do przodu i widząc ciągle z tyłu(i chyba w myślach) Miecia który zaraz mnie przegoni dałem mocno do przodu. Na kole został tylko Adam. Po pierwszym i jedynym chyba podjeździe na trasie czaił się dość nieprzyjemny "zjazd" po bardzo grząskim piachu. Ja poleciałem po singlu i strasznie mnie wyhamowało, za to Adam pojechał środkiem i zrobił nade mną dobrych kilkanaście metrów przewagi. W tej konfiguracji skończyliśmy pierwsze koło.
NA drugim zaczęło się największe utrudnienie - wsadzanie dubli. Na trasie pojawiły się dzieci z rodzicami, ludzie z koszykami i na składakach(SUPER normalnie, fajna atmosfera byla!) i inne cuda(koleś na szosówce!). Adam krzyczał do nich standardowo "Lewa moja" a ja darłem ryja, że "Proszę mi zostawić miejsce z lewej" etc. co dało mi sporą przewagę i ładnie doszedłem do Adama. Mimo wszystko nie zamierzał odpuścić i na 3 kółku na asfalcie znowu zrobił trochę przewagi, już myślałem, że nie dam rady do niego dojść, a tu na wspominanym wcześniej piachu widze przed sobą i kilkoma wolniejszymi rowerzystami latające siodełko - Adam wyciął klina w piachu. No i od tego miejsca jak już dosiadłem jego koła tak stwierdziłem - nie puszczam, jadę na 150%, w najgorszym wypadku gdzieś się wystrzelam i dojadę zajechany na metę. Tuż za końcem kółka(odpocząłem sobie za Adamem) A. przypuszcza atak, który skutecznie przetrzymuję, staram się dać zmianę i trochę współpracować z Adasiem - tak przejeżdżamy 3 kółko. Na 4 czas wyjść na jakąś mocniejszą zmianę - daję ją w równym tempie i po jakimś czasie Adam jest już jakiś kawałek za mną - moja szansa, teraz albo nigdy, jazda na 100% pod górkę i zostaję sam. Z góry dalsza część ucieczki i bardzo piękne akrobatyczne OTB i lądowanie gębą w piachu<mniam>. Plecy bolą, ryj piecze, ale co tam, trzeba uciekać, więc otrzepałem się tylko i dzida :-)
Reszta to już generalnie wyścig z samym sobą i wiatrem. Dawałem ile mogłem, bo ciągle bałem się, że wypracowana przewaga jest za mała i w końcu dojdzie mnie Adam, a przez dublowanych zawodników ciężko było się połapać czy nie ma go gdzieś blisko.
Ostatecznie wpadłem 1szy na metę po przejechaniu 63km. Pomimo tego, że trasa nie była nawet trochę trudna, to same zawody(drugi dzień z rzędu) dały mi nieźle w kość, plecy bolą jeszcze dzisiaj, jak się okazało na mecie jestem też trochę poobdzierany, poza tym sam fakt zaginania się przez dobrze ponad 2h(kiedy w planach było max 1) też odbił się na poziomie zmęczenia.
Odnośnie organizacji - szkoda, że nie rozdzielono kategorii(znaczy start był podzielony, ale zróżnicowanie startujących było takie, że te duble to zakładałem na każdym okrążeniu poza 1szym, a dzieci jechały gdzieś do jakiegoś 7-8), było też trochę kłopotów z osobami pilnującymi trasy, poza tym bardzo fajnie, super klimat, może nie tyle na ściganie co na rodzinną imprezę, ciekawy folklor lokalny(jeszcze przed startem przewinął się nam jakiś nachlany gościu w kowbojskim kapeluszu z garem i chochlą krzycząc do kierowcy karetki żeby "nie pierdolił tylko wychodził się napić" :-D ). Do tego bardzo ładny puchar i plecak nagród(kask, licznik, rękawiczki), super posiłek regeneracyjny(szaszłyk, kiełbaska), którego można było się najeść do bólu.
Impreza in +. satysfakcja z objechania Adama - ogromna :-P

PS. Dzięki dla Ani, która zauwazyła i zaliczyła mi 5te kółko(uff, o mały włos znowu miałbym problemy z podium).



Kategoria >50, Składem, Zawody, Maraton


Dane wyjazdu:

19.75 km 19.75 km teren
00:55 h 21.55 km/h:
Maks. pr.:40.00 km/h
Temperatura:19.0
HR max:190 ( 95%)
HR avg:176 ( 88%)
Podjazdy:321 m
Kalorie: 1348 kcal

11.06.2011 UCI PRO TOUR GP PUŁAW

Sobota, 11 czerwca 2011 · dodano: 11.06.2011 | Komentarze 0

Miałem ładną relację, ale ją zjadło moje pudło zwane komputerem..
No to teraz od nowa:
Wreszcie udało mi się wybrać na elitarną, jedyną w swoim rodzaju imprezę, na trasie, na której pękają łańcuchy, strzelają dętki, łamią się najtwardsze ramy.
Wystartowałem całkiem nieźle, ruszyłem za Olą, którą łyknąłem na pierwszym podjeździe, miałem zamiar trzymać się jak najbliżej Brania. Starałem się jechać jak najszybciej, ale Branio mimo wszystko mi uciekał.. Po jakimś czasie dojechałem do Pawła Andrzejczyka i przejechałem za nim ze 2 kółka, w końcu wyprzedziłem go na jakimś podjeździe i dojechałem do Damiana, za którym długo jechaliśmy razem z Pawłem. Siedziałem mu na kole(raz dalej, raz bliżej) aż do 6 okrążenia, tam już miał mnie tak dość, że pocisnął pod górę i tyle go widziałem, za to na horyzoncie pojawił się Branio, na tyle blisko, że udało mi się dogonić go i na ostatnim kółku wyprzedzić go nawet na podbiegu. Niestety byłem już na tyle styrany, że zacięty Branio, który nie chciał mi odpuścić skasował mnie na ostatnim podjeździe. Ostatecznie wpadłem na metę 8 open i (chyba) 6 w kategorii.
Mimo wszelkich starań znowu nie miałem szans na nawiązanie walki z Adamem, którego widziałem tylko na początku i chyba samym końcu wyścigów, cóż, trzeba jeszcze popracować nad formą..
Trasa była bardzo fajna, ale oznaczona trochę byle-jak, do tego sporo szkła leżało.
Ogólnie impreza na +, napewno pojawię się na kolejnych edycjach.
Aaaa.. co do czasu/dystansu/pulsu - dane lekko zaburzone, bo zapomniałem zatrzymać zarówno pulsometr jak i licznik i kręciłem się z nimi na rozjeździe.
Kategoria <50, Składem, Zawody, XC