Info:
Więcej o mnie.
Moje rowery:
Wykres roczny:
Historia:
- 2012, Sierpień17 - 3
- 2012, Lipiec19 - 0
- 2012, Czerwiec16 - 2
- 2012, Maj19 - 10
- 2012, Kwiecień16 - 1
- 2012, Marzec11 - 2
- 2012, Luty3 - 0
- 2012, Styczeń6 - 0
- 2011, Listopad10 - 3
- 2011, Październik8 - 0
- 2011, Wrzesień14 - 4
- 2011, Sierpień18 - 8
- 2011, Lipiec15 - 4
- 2011, Czerwiec22 - 8
- 2011, Maj24 - 13
- 2011, Kwiecień22 - 20
- 2011, Marzec22 - 15
- 2011, Luty3 - 5
- 2011, Styczeń8 - 7
- 2010, Grudzień5 - 0
- 2010, Listopad10 - 7
- 2010, Październik13 - 2
- 2010, Wrzesień16 - 7
- 2010, Sierpień13 - 1
- 2010, Lipiec39 - 2
- 2010, Czerwiec21 - 6
- 2010, Maj23 - 4
- 2010, Kwiecień21 - 2
- 2010, Marzec20 - 1
- 2010, Luty2 - 0
- 2010, Styczeń1 - 0
Jakiśtam licznik:
Wpisy archiwalne w kategorii
Szosa - start wspólny
| Dystans całkowity: | 194.15 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 03:43 |
| Średnia prędkość: | 39.32 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 64.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 210 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 203 (102 %) |
| Maks. tętno średnie: | 186 (93 %) |
| Suma kalorii: | 4721 kcal |
| Liczba aktywności: | 5 |
| Średnio na aktywność: | 38.83 km i 0h 55m |
| Więcej statystyk | |
Dane wyjazdu:
24.76 km
0.00 km teren
00:38 h
39.09 km/h:
Maks. pr.:50.00 km/h
Temperatura:
HR max:195 ( 98%)
HR avg:186 ( 93%)
Podjazdy: m
Kalorie: 658 kcal
Rower:Merida Road Race 904
29.07.2012 V Ogólnopolski wyścig kolarski „O puchar wójta gminy Jabłoń”
Niedziela, 29 lipca 2012 · dodano: 30.07.2012 | Komentarze 0
Wstałem rano o 6tej.. w nodze bomba, że ledwo podniosłem się z łóżka, do tego w nocy znowu rumba pod kołderką przez ten zasrany upał i gówniary drące mordę pod blokiem o 4tej nad ranem, jakbym miał kwiatki to bym rzucał donicami.. Do tego szykując sobie śniadanie zorientowałem się, że mój kilkudniowy kawałek chleba obrósł w jakieś dziwne zielone futro i wyskakuje o własnych nogach z otwieranego chlebaka zaczynając w pośpiechu uciekać.. Dobrze że mnie w rękę nie ugryzł, taki już był dziki. No to śniadanka nie było. Z Sebą ustawiłem się o 9tej, więc z zakupami w niedzielę do tej pory też nie poszalałem. Na szczęście mieliśmy spory zapas czasu i po zabraniu Przemo zatrzymaliśmy się na biesiadę w Lubartowskim Lidlu. Po zaspokojeniu podstawowych potrzeb wsiedliśmy do turboskody i dalej w drogę. Na miejscu nie było tłumów, ale organizatorzy kolejny raz poszli po bandzie i przygotowali dla "niezrzeszonych" wyczesany dystans 25km, czyli jedna pętelka. No cóż, z betonem się nie wygra i niestety musieliśmy razem z Sebastianem i Bartkiem pogodzić się z tym, że przyjechaliśmy na zwyczajny sprincik. Z drugiej strony dla mojej zmęczonej (mimo oszczędzania poprzedniego dnia) nogi był to jakiś plus.. Czekając na start, w pełnym słońcu, zatapiałem się w asfalt i w sumie trochę bałem się, że zapadnę się na tyle, że nie uda się ruszyć po komendzie, a peletonik odjedzie mi już na samym początku. Na szczęście ogarnąłem się na "Trzy" i przestawiłem stopę i rower tak, żeby móc szybko ruszyć :-P Poskutkowało to tym, że dziwnym trafem znalazłem się z Bartkiem na czubie grupki i próbowałem się schować do tyłu, ale nie było żadnych chętnych do wyjechania i tak jechaliśmy sobie jakiś kawałek. Nagle zza pleców wyrwał nam jakiś typo, w grupie konsternacja, znowu nikomu nie chciało się kasować, ale koleżka zawisnął kilka metrów przed nami i zaraz zaczęliśmy go nachodzić. Udało mi się skitrać w drugi rząd, tuż za Sebastianem, który jak tylko doszliśmy "uciekiniera" poszedł w atak. Idealnie wyczuło mi się jego intencje i zaraz udało mi się do niego doskoczyć, po chwili dałem mocną, ale krótką zmianę, peletonik nas nie gonił i do koła doskoczył jeszcze Bartek, koleżka w ciuchach Danielo(Bartosz Myć) i jakaś dziewczyna. Poszliśmy co było pod noga po jednej zmianie i z grupki odpadł Anemia i koleżanka. W grupie nie wywołało to jakiegoś popłochu i na jakiś kawałek zawiśliśmy kilkadziesiąt metrów przed peletonikiem. Po kolejnej zmianie udało nam się trochę oddalić i tak, za jakiś czas totalnie odjechaliśmy. Wiało niesprzyjająco i po którejś z kolei zmianie, tempa niestety nie wytrzymał Sebastian, zostałem solo z Bartoszem i tak kontynuowaliśmy do ostatnich metrów. Co zakręt modliłem się, żeby nie strzeliło mu do głowy uciekać solo i żeby mnie nie zostawił, bo w tych warunkach i z dość zmęczoną nogą spodziewałem się rychłego najścia przez grupę, a wtedy było by już pozamiatane. Na szczęście współpraca układała się nam pozytywnie i wszystko rozegrało się na ostatnich 200m. Niestety zabrakło mi doświadczenia i mocnego kopa. Finisz lekko pod górkę i pod wiatr zweryfikował to, komu zostało więcej siły - musiałem uznać wyższość kolegi i ostatecznie skończyłem na drugiej pozycji. Mimo wszystko bardzo przyjemnie było wystartować znowu na szosie, spotkać się ze znajomymi i zrobić "pro" na ogórze :-PNo i co tu gadać - otrzymałem dość wyjątkowe trofeum!
Kategoria <50, Składem, Zawody, Szosa - start wspólny
Dane wyjazdu:
48.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:203 (102%)
HR avg:176 ( 88%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1116 kcal
Rower:Merida Road Race 904
17.06.2012 Memoriał Józefa Kloca - Wilkołaz
Niedziela, 17 czerwca 2012 · dodano: 13.07.2012 | Komentarze 0
Dzień po ściganiu ze światową elitą w Puławach pojechaliśmy z Przemo i Karolem do Wilkołaza na start wspólny na szosie. Ludzi była generalnie garstka, do tego podzielono start na wszystkie możliwe kategorie, oczywiście pomijając zerówkę. Org do ostatniej chwili nie wiedział, czy zezwoli nam, bez licencji na start i ostatecznie na jakieś 30 minut przed startem okazało się, że nie możemy brać udziału. Na szczęście Bala dał nam wskazówki co i jak mamy powiedzieć, a nawet w naszym imieniu zamienił słowo z sędziami, w związku z czym pozwolono nam wystartować 3 minuty po ostatniej, chyba najliczniejszej kategorii Masters. Grupa miała może ze 20-30 osób i podobna była liczebność w Mastersie. Już na starcie usłyszałem, że jest plan dogonić i objechać startujących przed nami, więc przez myśl przeszło mi, że tempo będzie mocne.. i fajnie! :-) Zaczęło się jak zwykle spokojnie, grupa szła równo i rozpędziła się do względnie wysokiej prędkości(licznik padł jeszcze przed startem i do następnego dnia pokazywał tylko 0, nie wiem ile jechaliśmy), na pierwszej łagodnej hopie było słychać pierwsze strzały, potem zakręt w prawo, szybko wąską drogą i pod krótką, ale bardziej stromą górkę znowu poszła selekcja. Jak się obejrzałem to okazało się, że jedziemy w 7, albo 8 osób, przy czym conajmniej 5 w strojach Erkado. Po pierwszym kółku zaczęli pojawiać się maruderzy z mastersa, których mijaliśmy bez większego nacisku, a i oni się jakoś podpinali na koło. Na 3 kółku naszliśmy główną grupę Masters i minęliśmy ich na tej sztywniejszej hopce, dwóch albo trzech siadło na koło, a w międzyczasie odkleił się od nas młody z Erkado. Potem nastąpił pierwszy atak Wojtka Karpińskiego, nikt za nim nie gonił, bo mało kto miał siłę jeszcze dać do pieca, a jedyny ruch wykonany przez Białorusina został momentalnie skasowany przez Olka i Balę. Na ostatnim kółku poszedł do przodu jeszcze Felek, a po skrzyżowaniu doszedł do niego Bala i jeszcze jedna osoba. Razem z Olkiem próbowaliśmy cośtam ich dogonić, ale reszta wiozła się tylko w kole i szybko odpuścliliśmy. Mimo tego na ostatniej prostej zostałem już tylko w trzyosobowej grupie z Olkiem i Cichorzem, jadąc może jakieś 100-150m za Balą i Felkiem. Do końca było czarowanie ile się tylko dało, fajnie, jak na pro tourze jakimś :-P W końcu do przodu pierwszy wyskoczył Cichorz, ja pogoniłem za nim i minimalnie wyprzedziłem Olka, który był już mocno zmęczony po "robieniu roboty". Wyniku nie znam, ale chyba było nieźle, sam fakt utrzymania się w mocnej grupie był przyjemny dla mojego ego, średnia na całości wyszła jakoś 37-38 co też wydaje mi się dobrym wynikiem, szczególnie biorąc pod uwagę ilość ostrych zakrętów na trasie. Kategoria Szosa - start wspólny, <50, Składem, Zawody
Dane wyjazdu:
50.79 km
0.00 km teren
01:17 h
39.58 km/h:
Maks. pr.:64.00 km/h
Temperatura:29.0
HR max:196 ( 98%)
HR avg:171 ( 86%)
Podjazdy:100 m
Kalorie: 1141 kcal
Rower:Merida Road Race 904
21.08.2011 Wyścig szosowy Hrubieszów
Niedziela, 21 sierpnia 2011 · dodano: 21.08.2011 | Komentarze 0
Dystans liczony od startu honorowego, razem z pomyłką organizatora/policji ;-)W rzeczywistości średnia wyszła coś około 41kmph. Ogólnie szedł ładny gaz, trzymałem się czuba, czasem nawet cośtam się wystawiłem na przód, Pod sam koniec trochę chyba nawet za bardzo się zaangażowałem no i na finiszu mnie przytkało, wjechałem dopiero dwudziestyktóryś. Mimo tego ze startu jestem naprawdę zadowolony, widać, że forma wraca i że z dnia na dzień jest coraz lepiej ;-)
Trasa chyba jakoś tak:
Kategoria Szosa - start wspólny, >50, Składem, Zawody
Dane wyjazdu:
10.60 km
0.00 km teren
00:17 h
37.41 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:27.0
HR max:185 ( 93%)
HR avg:177 ( 89%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Merida Road Race 904
17.06.2011(II) Piątki kolarskie
Piątek, 17 czerwca 2011 · dodano: 17.06.2011 | Komentarze 0
Hm.. nazwa bardzo dwuznaczna, było nas 5ciu startujących, 3 Maydaye, ja i Jazurek. Udało się nie zająć ostatniego miejsca :-P Jazurek pocisnął do przodu z ednym Maydayem już na 2gim okrążeniu i zostałem sam z dwoma, usiedli mi na kole i nie chcieli dać zmiany, na szczęście jeden się zerwał gdzieś w trakcie, ale drugiemu(Makarewicz) nie dałem rady i na finiszu mnie ojebał :-/ Ogólnie kij nie wyścig na 15 minut :-P Kategoria <50, Składem, Zawody, Szosa - start wspólny
Dane wyjazdu:
60.00 km
0.00 km teren
01:31 h
39.56 km/h:
Maks. pr.:57.00 km/h
Temperatura:28.0
HR max:185 ( 93%)
HR avg:168 ( 84%)
Podjazdy:110 m
Kalorie: 1806 kcal
Rower:Merida Road Race 904
05.06.2011 Wyścig szosowy w Biłgoraju
Niedziela, 5 czerwca 2011 · dodano: 05.06.2011 | Komentarze 2
Mój pierwszy wyścig szosowy, w Biłgoraju. Płaska trasa, trochę nierównego asfaltu, 91 zawodników i tłok jak cholera. Postanowiłem trzymać się Brania jak najdłużej i nie strzelić z głównej grupy, dużo pomogły rady Wegora(nie zaliczył gleby wreszcie!) i Grześka Jazurka. Ogólnie dobrze mi się jechało, wystawiłem się nawet parę razy na czoło grupy, ostatecznie dojechałem w peletonie, który nie skasował kilkuosobowej ucieczki. Przed metą miałem spory zapas sił i straszna lipa, że nie udało mi się przepchnąć do przodu, bo miałem ochotę przysprintować.. No ale cóż, kolejny raz pokazał się wielki brak doświadczenia - mam nauczkę na przyszłość i będę bardziej się pilnował :-P Kategoria >50, Składem, Zawody, Szosa - start wspólny



