Info:

avatar Ten blog rowerowy prowadzi zwirek z miasteczka Lublin/Głowaczów. Mam przejechane 25037.33 kilometrów w tym 2128.01 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 25.82 km/h.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Poprzednie lata:

2010:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny:

Wykres roczny blog rowerowy zwirek.bikestats.pl

Jakiśtam licznik:

Wpisy archiwalne w miesiącu

Kwiecień, 2011

Dystans całkowity:1385.77 km (w terenie 235.00 km; 16.96%)
Czas w ruchu:58:05
Średnia prędkość:23.86 km/h
Maksymalna prędkość:62.00 km/h
Suma podjazdów:5480 m
Maks. tętno maksymalne:189 (95 %)
Maks. tętno średnie:165 (83 %)
Suma kalorii:55792 kcal
Liczba aktywności:22
Średnio na aktywność:62.99 km i 2h 38m
Więcej statystyk

Dane wyjazdu:

100.41 km 0.00 km teren
03:18 h 30.43 km/h:
Maks. pr.:59.00 km/h
Temperatura:20.0
HR max:169 ( 85%)
HR avg:148 ( 74%)
Podjazdy:380 m
Kalorie: 3650 kcal

29.04.2011

Piątek, 29 kwietnia 2011 · dodano: 29.04.2011 | Komentarze 0

wybrałem się na szosę z Patrykiem. Całkiem nieźle mi się jechało, na początku Patryk dał parę mocnych zmian, myślałem, że jak tak dalej będzie cisnął, to mnie zerwie przed Bełżycami, ale później nieco odpuścił :-P W końcu rozjechaliśmy się za zemborzycami, ja pojechałem dokręcić do 100tki, a Patryk do domu. Nie wiem jak jego, ale mnie solidnie zlało na Radawcach, ale co tam, fajnie było :-)
Kategoria >100, >50, Składem


Dane wyjazdu:

65.76 km 0.00 km teren
02:14 h 29.44 km/h:
Maks. pr.:53.00 km/h
Temperatura:19.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:230 m
Kalorie: kcal

28.04.2011

Czwartek, 28 kwietnia 2011 · dodano: 28.04.2011 | Komentarze 4

Noga coś słabo podaje, a jeszcze znowu wieje w cholerę :/ Do tego przed bychawą znowu padł mi pulsak, na szczęście teraz już zlokalizowałem ocb i będzie dobrze :-)
Kategoria >50, Solo


Dane wyjazdu:

109.73 km 0.00 km teren
04:06 h 26.76 km/h:
Maks. pr.:51.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max:166 ( 83%)
HR avg:148 ( 74%)
Podjazdy:340 m
Kalorie: 4406 kcal

27.04.2011

Środa, 27 kwietnia 2011 · dodano: 27.04.2011 | Komentarze 5

Znowu kapieć, no ale już dzisiaj mam dostęp do mojej normalnej opony i po zmianie wszystko powinno być ok. Do tego cały czas wiało mi prosto w ryja, po 60km myślałem, że siądę w rowie i się urwa popłaczę.
Kategoria >100, >50, Solo


Dane wyjazdu:

76.23 km 0.00 km teren
02:28 h 30.90 km/h:
Maks. pr.:47.00 km/h
Temperatura:22.0
HR max:169 ( 85%)
HR avg:151 ( 76%)
Podjazdy:180 m
Kalorie: 2870 kcal

26.04.2011

Wtorek, 26 kwietnia 2011 · dodano: 26.04.2011 | Komentarze 0

Na 42 km kapeć, na skarpetkach przeszedłem od Jedlni do skrzyżowania na Pionki prawie, ale ogólnie było dobrze. Całą trasę wiało w jedną stronę - w mordę.
Kategoria >50, Składem


Dane wyjazdu:

45.00 km 0.00 km teren
01:31 h 29.67 km/h:
Maks. pr.:38.00 km/h
Temperatura:17.0
HR max:160 ( 80%)
HR avg:138 ( 69%)
Podjazdy: 90 m
Kalorie: 1590 kcal

23.04.2011

Sobota, 23 kwietnia 2011 · dodano: 23.04.2011 | Komentarze 0

Spokojnie i bez napinki wiało z każdej strony :-)
Kategoria <50, Składem


Dane wyjazdu:

109.56 km 0.00 km teren
03:18 h 33.20 km/h:
Maks. pr.:54.00 km/h
Temperatura:20.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy:230 m
Kalorie: kcal

22.04.2011

Piątek, 22 kwietnia 2011 · dodano: 22.04.2011 | Komentarze 0

Wreszcie mam znowu szosę! Normalnie ponad miesiąc przerwy zrobił swoje, dzisiaj jechało mi się wręcz dziwnie, ale wiaterek wiał raczej w plecy więc tempo wyszło ładne :-) Bateria w pulsaku padła więc nie ma szału na temat tętna.
Kategoria >100, >50, Solo


Dane wyjazdu:

95.97 km 4.00 km teren
03:40 h 26.17 km/h:
Maks. pr.:51.00 km/h
Temperatura:18.0
HR max:164 ( 82%)
HR avg:136 ( 68%)
Podjazdy:330 m
Kalorie: 3842 kcal

21.04.2011

Czwartek, 21 kwietnia 2011 · dodano: 21.04.2011 | Komentarze 0

Najpierw do Pawła, potem ganianie Mietka.
Kategoria >50, Składem


Dane wyjazdu:

33.39 km 8.00 km teren
01:31 h 22.02 km/h:
Maks. pr.:43.00 km/h
Temperatura:15.0
HR max:171 ( 86%)
HR avg:138 ( 69%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1551 kcal

20.04.2011

Środa, 20 kwietnia 2011 · dodano: 20.04.2011 | Komentarze 0

Trzpeanie dookoła zalewu i przez SG. Niby ciepło ale zmarzłem..
Kategoria <50, Składem


Dane wyjazdu:

31.50 km 3.00 km teren
01:34 h 20.11 km/h:
Maks. pr.:35.00 km/h
Temperatura:19.0
HR max:145 ( 73%)
HR avg:114 ( 57%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1118 kcal

18.04.2011

Poniedziałek, 18 kwietnia 2011 · dodano: 18.04.2011 | Komentarze 0

Dookoła zalewu na totalnym lajcie, odpoczynek po wczorajszym. Miło, pięknie i przyjemnie, ale zmęczony to jestem jak cholera, nogi bolą, do tego szyja napierdziela, tętno tak niskie, że jeszcze takiego u siebie na rowerze nie widziałem(nie średnie, ale ogólnie to non-stop było bardzo nisko, nawet <100 momentami).
Kategoria <50, Składem


Dane wyjazdu:

81.71 km 65.00 km teren
05:14 h 15.61 km/h:
Maks. pr.:57.00 km/h
Temperatura:14.0
HR max:189 ( 95%)
HR avg:165 ( 83%)
Podjazdy:1280 m
Kalorie: 6216 kcal

17.04.2011 ŚLR Daleszyce

Niedziela, 17 kwietnia 2011 · dodano: 18.04.2011 | Komentarze 1

1. Dupa z organizacją, start przesunięty o 2h.
2. Jak już stałem na starcie to zauważyłem, że.. nie mam czipa na nodze, bo przez to przesunięcie byłem się doubierać i zapomniałem założyć.. No to miałem jeszcze "szlif" w rozgrzewce, jak dzidowałem do samochodu, na szczęście idealnie zdążyłem jeszcze wrócić i ustawić się na starcie w miejscu w którym byłem :-)
3.Od początku starałem się jechać umiarkowanie, żeby sił nie zabrakło, jak było to wiadomo. Siadłem w jakiejś grupce z dwoma mejdejami, pierwszy złapał gumę na tym kamienistym zjeździe na początku(ja zgubiłem tam 1/3 swojego picia), jechałęm więc cały czas za tym drugim(jak zamykam oczy to mnie ten znaczek mejdeja prześladuje normalnie).
4. Jeszcze przed rozjazdem Fan/Master zgubiłem dętkę, nie ma to jak trochę pikanterii :-D
5. Na rozjeździe byłem jakoś po ~48 minutach, wpadłem na mastera i zaczęła się rzeź, czułem, że będę miał skurcze, a miałem tylko 2 tabsy, no ale dobra, trzymałem się swojej grupki.
6. Po 30km zaczęły się skurcze trudne do rozkręcenia.. Sporo było złażenia z roweru bo "były tylko dwa miejsca, w których było błoto" ;-) no i często ktoś przede mną się rozkładał, z resztą sam też parę razy kogoś zablokowałem, najtrudniej było znowu wsiąść na rower. Wszamałem jednego tabsa i cośtam pomogło niby.
7. Po 45km(już po drugiej pigule) tak mnie już łapało, że schodziłem z roweru i się rozciągałem co jakiś większy podjazd.. Normalnie myślałem, że mnie pół stawki wyprzedzi chyba, ale zrobiło to może ze 2,3 osoby, moja grupka się porwała, ktośtam odpadł wcześ iej z urwanym łańcuchem, ktoś pognał do przodu, mejdej nie miał już siły jechać, ale dochodził do mnie za każdym razem jak się rozciągałem, spoko, przynajmniej było z kim pogadać przez chwilę.
8. Na czubku tego podjazdu po grani przepuściłem kogoś szybszego, tylko po to, żeby za kilkadziesiąt metrów zobaczyć, że urwał łańcuch, i.. miał piguły przeciwskurczowe :-D Z tego miejsca dziękuję koledze, jak by się dało, to ja bym Cię na rękach zaniósł do tej mety normalnie. Po wszamaniu podarowanego procha skurcze przeszły w to co było na początku.. Czułem, że mogą złapać, ale dało się jechać/wsiadać/zsiadać.
9. Drugi bufet. "Woda woda woda, dajcie coś co się nie lepi" :-) To był chyba ostatni raz jak widziałem mejdeja(w sumie to nie wiem czy ten bufet to był przed czy po tej grani :-D)
10. Do końca już jechało mi się "zdatnie" skurcze nie męczyły, bałem się tylko tej megawielkiej góry pod koniec dystansu której tam nie było, no były jaieś podjazdy, ale nie gorsze niż wcześniej..
11. Na ostatnich km minąłem jeszcze ze 2 os, musiałem uciekać, bo ktoś mnie zaczął doganiać z tyłu, dało radę. Ulga po wpadnięciu na asfalt nie do opisania.
12. Wrażenia z trasy - zajebiście. Ciężko, nogi bolą jeszcze dzisiaj, ale ogolnie zdecydowanie było warto. Trasa super oznaczona(może poza samą końcówką), baaardzo ciekawa i malownicza, boskie zjazdy(zszedłem z buta może z dwa razy po kawałku, przy czym raz, bo ktoś przede mną lazł), jeszcze fajniejsze podjazdy :-)
Wyniku nie znam, nawet nie wiem ile dokładnie jechałem, bo nie skasowałem licznika po rozgrzewce - przez ten bałagan z czipem. jestem bardzo zadowolony z tego, że udało mi się ukończyć :-)
BYŁO ZAJEBIŚCIE!

PS. Najniższe tętno jakie uzyskałem przez cały czas to 133, chyba na bufecie ;-)