Info:

avatar Ten blog rowerowy prowadzi zwirek z miasteczka Lublin/Głowaczów. Mam przejechane 25037.33 kilometrów w tym 2128.01 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 25.82 km/h.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Poprzednie lata:

2010:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny:

Wykres roczny blog rowerowy zwirek.bikestats.pl

Jakiśtam licznik:

Wpisy archiwalne w kategorii

Zawody

Dystans całkowity:1208.19 km (w terenie 694.01 km; 57.44%)
Czas w ruchu:52:18
Średnia prędkość:22.18 km/h
Maksymalna prędkość:64.00 km/h
Suma podjazdów:6145 m
Maks. tętno maksymalne:203 (102 %)
Maks. tętno średnie:188 (94 %)
Suma kalorii:48314 kcal
Liczba aktywności:36
Średnio na aktywność:33.56 km i 1h 29m
Więcej statystyk

Dane wyjazdu:

17.00 km 17.00 km teren
00:52 h 19.62 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max:197 ( 99%)
HR avg:184 ( 92%)
Podjazdy: m
Kalorie: 868 kcal
Rower:

16.06.2012 GP Puław

Sobota, 16 czerwca 2012 · dodano: 13.07.2012 | Komentarze 0

Kolejna edycja mistrzostw wszechświata. W związku z fatal errorem, którego strzelił suport w moim MTB zmuszony byłem pojechać na Rockym należącym do Patrycji. Ogólnie Rocky mimo swojej słusznej wagi i mojej poprzednionocnej imprezy sprawdził się wyśmienicie, przerzutki to działają w nim lepiej niż moje slxy :-P Tyle dobrego się złożyło, że trasa była bardzo łatwa i zupełnie nie trzeba było na niej podbiegać. Rezultat:
7/16 Kat
10/25 Open
Kategoria XC, <50, Składem, Zawody


Dane wyjazdu:

14.70 km 0.00 km teren
00:21 h 42.00 km/h:
Maks. pr.:51.00 km/h
Temperatura:20.0
HR max:192 ( 96%)
HR avg:182 ( 91%)
Podjazdy: m
Kalorie: 351 kcal

03.06.2012 (II) Jazda na czas w Hrubieszowie

Niedziela, 3 czerwca 2012 · dodano: 03.06.2012 | Komentarze 2

Druga czasówka w Hrubieszowie. Z rana jak zwykle ćwiczenia przepony z Sebą i Przemo, potem pakowanie w auto i w trasę. Wczoraj było trochę za długo, do tego w tym tygodniu dość intensywne treningi i trochę martwiłem się, że noga może nie być wystarczająco "świeża" żeby udało się dobrze pojechać. Na dojeździe na kreskę, która (chyba) po raz pierwszy znajdowała się w nowym miejscu - Teratynie czułem, że nie jest jakoś pysznie. Do tego wiatr praktycznie cały czas boczny, sprzyjający, czyli w trakcie samego startu już tak kolorowo to nie miało wyglądać. Startowałem po Przemo i przed jakimiś dziewczynkami z Zamościa. Plan był taki, żeby wyprzedzić Przemka, ale wiadomo, zredukować 2 minuty do tego koksa to nie jest taka prosta sprawa i oczywiście wiedziałem, że się nie uda :-P Na starcie ładnie się wpiąłem, miałem dobre przełożenie i poszedłem szybko do 50kmph (było z górki). Początek po średnim asfalcie i na pierwszej "hopce" lekko poczułem, że za mocno ruszyłem i mogą być z tego problemy, ale postanowiłem się nie poddawać i ciągnąć swoje pilnując odpowiedniej kadencji. Przez te niby-górki było niestety sporo wachlowania przełożeniem z tyłu, co nie było mi do końca na rękę, bo ani to wygodne ani moje rozrzutki nie działają już zbyt perfekcyjnie i trochę się przez to nadenerwowałem. Do tego licznik mi coś świrował i gubił czasem sygnały, w związku z czym nie wiedziałem ani jak szybko jadę, ani ile dokładnie przejechałem. Do samego Hrubieszowa wjechałem nieźle wypruwając sobie flaki z górki, a do tego jeszcze jakiś pajac koniecznie mnie musiał wyprzedzić na papier na skrzyżowaniu, gorąco gestykulując i wygrażając zza szybki (temu Panu życzę co najmniej porządnego potknięcia i pierd*nięcia się w czółko ;-) ). Na kresce zameldowałem się z czasem 20m 54s co dało mi średnią na poziomie 42,2kmph. Udało się objechać lekko niedysponowanego Karcera i Felka z Erkado, niestety zabrakło 8 sekund do pudła i ostatecznie skończyłem na 4 miejscu w kategorii i 8 open. Z samego startu jestem bardzo zadowolony i cieszę się, że udało się wykręcić taki czas na trasie, która jednak jest o wiele mniej sprzyjająca pulpecikom mojego pokroju niż Hrubieszów-Zosin.

PS. Dodatkowo serdeczne podziękowania należą się Karolowi KDK, który po raz kolejny udostępnił mi swoją rewelacyjną lemondkę, ułatwiając i uprzyjemniając start. DZIĘKI ZIĄ!
Kategoria <50, ITT, Solo, Zawody


Dane wyjazdu:

21.22 km 21.22 km teren
00:57 h 22.34 km/h:
Maks. pr.:40.00 km/h
Temperatura:
HR max:195 ( 98%)
HR avg:180 ( 90%)
Podjazdy: m
Kalorie: 937 kcal

26.05.2012 GP Puław

Sobota, 26 maja 2012 · dodano: 31.05.2012 | Komentarze 0

Pierwsze moje GP w tym roku. Dyspozycja bez szału. Trasa dość długa, dwa, a dla mnie trzy podbiegi, osiem kółek a poza tym nic trudnego. Start miałem jakiś nieziemski, ogólnie wjechałem do lasu na wysokiej, jak na mnie, pozycji, ale zaraz ktoś tam mnie przyblokował i na podbiegu wyprzedziło mnie kilka osób.. Potem już tylko wyprzedziłem Bartka i jeszcze chyba z jedną osobę, dojechałem do chłopaka z Opola i tak ciągnąłem z nim ze dwa kółka, w końcu zdecydowałem się na atak i jak już udało mi się trochę odjechać to oczywiście przyfuksiłem i wjechałem w tasiemki zamiast skręcić w prawo.. Wyprzedził mnie i odjechał kawałek, doszedłem go, ale wyprułem się już na tyle, że nie było sił na drugi odjazd, za to on dołożył i zostałem jak stałem. Ostatecznie 6/9 w kat, czyli raczej marnie.
Kategoria XC, Zawody, Składem, <50


Dane wyjazdu:

55.48 km 48.00 km teren
02:30 h 22.19 km/h:
Maks. pr.:43.00 km/h
Temperatura:10.0
HR max:191 ( 96%)
HR avg:140 ( 70%)
Podjazdy: m
Kalorie: 2209 kcal

13.05.2012 Akademickie Mistrzostwa Województwa Lubelskiego

Niedziela, 13 maja 2012 · dodano: 14.05.2012 | Komentarze 0

Wyścig plus dojazd, rozjazd, objazd i co się da ;)
Szczegóły:
Rano wstałem i w sumie jakies mieszane uczucia. Niby noga nie jest zmęczona, ale świeża też być nie była. Na dworze wypizd, co oznacza, że będzie mnie pewnie przytykać jak cholera i tak w sumie do ostatniej chwili nie byłem zdecydowany czy jechać. No ale z drugiej strony - wyścig pod samym domem, za darmo, w miejscu które teoretycznie dobrze znam, z ludźmi których obczajam - nawet jakbym miał zrezygnować po pierwszym kółku to nic nie tracę, więc o 12.40 ustawiłem się z Iwo na Lukoilu.
Wyszedłem na dwór ubrany w długie ciuchy, neopreny i rękawice zimowe :-P i okazało się, że jest zimniej niż się spodziewałem, ale jak już dotarliśmy do lasu to nie było tak źle. Na miejscu okazało się, że dystans to nie 13km jak było napisane na stronie orga(dwa kółka), tylko prawie 30km, a ja na śniadanie zjadłem tylko 2 kanapki, jajko, pomidora i pół papryki, lipa. Do tego start przesunął się o godzinę, a ja kręciłem się po trasie, albo stałem i marzłem, więc "zapasy" węgli na bank się skurczyły. Na starcie ustawiłem się przy końcu, żeby nie przeszkadzać klasyfikowanym zawodnikom. Od początku zaczęło się jakoś tak średnio, grupka ustawiła się w wężyk i tylko bala coś-tam przepychał się do przodu, a ja próbowałem iść w jego ślady. Ostatecznie doszedłem do Pawła Andrzejczyka i na jego kole pojechałem środek pierwszego kółka. Na końcu okrążenia wyprzedził mnie Grenda i Iwo, a ja wziąłem Pawła i dogoniłem dwóch harcowników. do tej grupy dołączył jeszcze Marek z lkkg. Tak przelecieliśmy, w bliższym lub dalszym kontakcie kolejne kółko. Dalej niestety było już tylko gorzej - strzeliłem z grupy i dopiero później udało mi się dogonić Marka. Próba zerwania zakończyła się ślizgiem w zakręcie i mało popisową glebą. Szybko wstałem i pogoniłem za odjeżdżającym Markiem, od razu przypuszczając kolejny atak, niestety bezskuteczny. Na ostatnim (albo przed) kółku Marek mnie wyprzedził i odjechał w siną dal, a ja wypłukany z sił dotoczyłem się spokojnie do mety. Miejsce open podobno 9te, bez szału, ale w sumie nie mogłem oczekiwać od siebie niczego więcej, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności. Kolejny raz przekonałem się, że do powrotu do dobrej formy potrzeba jeszcze wiele pracy i wysiłku, ale chęci nie brakuje, więc może być tylko lepiej ;)
Kategoria XC, >50, Składem, Zawody


Dane wyjazdu:

17.40 km 0.00 km teren
00:25 h 41.76 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:30.0
HR max:191 ( 96%)
HR avg:183 ( 92%)
Podjazdy: m
Kalorie: 420 kcal

01.05.2012 Jazda na czas w Hrubieszowie

Wtorek, 1 maja 2012 · dodano: 01.05.2012 | Komentarze 5

Pierwsza w życiu czasówka na poważnie. Spalara włączona na maksa od rana, dwa dni wcześniej udało się pożyczyć lemondkę od Karola i przejechać z nią kilka km, także skilla z tym cudem, a przede wszystkim przyzwyczajenia do pozycji to za dużego nie miałem ;-) W dodatku jak zajechaliśmy i zobaczyłem cały skład Mejgeja i innych ludzi na rowerach droższych niż wartość wszystkich naszych rowerów łącznie z autem to stwierdziłem, że wtf, co ja tu robię. Dookoła ufoludki w kaskach do TT, z dyskami, śmigłami, karbonem gdzie się da, jednym słowem spalara sprzętowa na milion procent, a pośrodku tego ja, niewytrenowany cienias z rowerem, którego nawet nie chciało mi się umyć. O trasie wiedziałem, że jest płasko z dwoma "podjazdkami" i dobrym asfaltem. Doświadczenia w jeździe na czas, nie miałem żadnego, dlatego podpytałem mądrzejsze głowy i dowiedziałem się tyle, że dobrze byłoby nie zaczynać od razu z kopyta tylko spokojnie trzymać równe tempo. Zachowawcza jazda, aha, bo ja tak potrafię. Miałem startować przed Miszczukiem i Tomasiakiem - od razu peirwsza myśl - łykną mnie po kilku minutach i po bólu, będę mógł po cichu pojękiwać licząc, że kolejni mnie już nie dogonią.. Ale, okazało się, że z Przemo przeciągnęliśmy rozgrzewkę i minęła nasza godzina startu. Sędzia powiedział, że jedziemy jako ostatni. No dobra, fajnie, to przynajmniej nie będę wyglądał jak potłuczony jak mnie ktoś będzie wyprzedzał, bo nie będzie mnie miał kto wyprzedzić. Wyszło jednak tak, że na koniec oddelegowany został jeszcze Węgor, a i Przemo miał startować za mną. Zawołali mnie w końcu na linię, stanąłem i 10, 9, 8, 7..3, 2, 1, GAZ. Jakimś cudem udało się wpiąć za pierwszym razem i mocno w pedały przyspieszenie do 40. potem już łapy na lemondkę i do przodu. Pierwsza "hopa" zrobiona zgodnie z radami na spokojnie, równym tempem, potem rozkręcanie ile dało radę i dalej już szło jak po maśle. Kilka razy pomyślałem, że idzie mi słabiutko i że zaraz dojdzie mnie Przemo, i że niby płasko, ale tak trochę pod górkę i wcale nie jest tak lekko :-P Odganiałem te myśli jak się dało i ostatecznie jakoś tam jechałem trzymając tempo >40. Na kilometr przed metą minął mnie startujący dwie minuty po mnie Węgor. No cóż, i tak ucieszyłem się, że dopiero wtedy i że to nie Przemo :-P.
Ostatecznie na kreskę wjechałem z czasem 25m 16s. Zająłem 4te miejsce w kategorii 19-29 ze stratą 13 sekund do Felka z Erkado i 20/~70 open. Rezultat wydaje mi się dość przyzwoity, szczególnie, że to pierwszy mój wyścig tego typu, a i w dobrej formie raczej jeszcze nie jestem. Wydaje mi się, że pojechałem z głową, ale może ciut za bardzo zachowawczo i było stać mnie na to 3cie miejsce. Ale to się okaże na kolejnej czasówce ;-)
Kategoria <50, Solo, Zawody, ITT


Dane wyjazdu:

53.12 km 0.00 km teren
02:27 h 21.68 km/h:
Maks. pr.:45.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

28.03.2012 Ogór MTB we Włodawie

Sobota, 28 kwietnia 2012 · dodano: 29.04.2012 | Komentarze 0

Co tu dużo pisać, organizator zagrał w jajko i trasę oznaczył tak, że jadąc na 2 msce w swojej kategorii gubiłem się z Kermitem i jakimś ziomkiem z 15 razy i ominęliśmy jakis punkt kontrolny.
Rezultat: DSQ.

Refleksje:
Noga nie podaje, zapomniałem paska od pulsaka więc nie wiem jakie miałem tętno, ale jechałem w trupa cały "wyścig" i myślałem tylko o tym, żeby nie spłynąć z koła w swojej grupie. Cud, że podjazdów nie było bo bym chyba płuca wypluł. Trzeba się szlifować, bo coś kiepsko z formą, jedyne co, to że mam skuteczną wymówkę ;-)
Kategoria Maraton, >50, Składem, Zawody


Dane wyjazdu:

27.93 km 27.93 km teren
01:25 h 19.72 km/h:
Maks. pr.:40.00 km/h
Temperatura:7.0
HR max: (%)
HR avg:174 ( 87%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1459 kcal

15.10.2011 GP Puław

Sobota, 15 października 2011 · dodano: 16.10.2011 | Komentarze 0

Ostatni wyścig w Puławach. Z wyliczeń wynikało, że jeśli nie przyjedzie Jazur i Bala, to 3 msce w generalce mam zajmując 6te na wyścigu. Początkowo, pomimo braku przygotowania, byłem pozytywnie nastawiony, ale jak zobaczyłem te tłumy na starcie to mi przeszło i stwierdziłem, że będę jechał swoje, a co będzie to będzie. Oczywiście na starcie nie mogłem się wpiąć jak trzeba i straciłem sporo do czołówki, a potem musiałem naginać po wszelkich możliwych krzakach, żeby się wybić. Było trochę cięcia z Karpikiem, który ostatecznie odjechał mi bez dwóch zdań i w sumie wtedy zupełnie straciłem nadzieję na to moje 6te miejsce. Na 6tym kółku zajarzyłem, że coś nie tak z przerzutką - linka mi się zluzowała i miałem tylko 3 dolne ząbki. Dogoniłem Natalię, ona kończy, a ja tuż przed zdublowaniem jej słyszę, że mam jeszcze do walnięcia dwa kółka, trochę mnie zdziwiło, bo przecież kończyłem 6te okrążenie na 7.. Na wg mnie ostatnim kółku sędzia kazał mi jechać dalej, no to przejechałem je przy okazji dublując Przemo :-P Trochę mnie wkurw złapał, ale jak już skończyłem 8me okrążenie to sędzia stwierdził, że faktycznie dał mi jedno więcej :-P Od razu powiedział mi też, że byłem 6ty(wow sam nie wiem jakim cudem).
Tak więc puchar za 3cie miejsce w generalce stoi, do tego jeszcze jakieśtam głośniki mi się zdobyło. No i Damiana wreszcie objechałem :-P
Piękny akcent na koniec wyścigów w tym sezonie.

Aha. HRMAX to mi chyba od kogoś zebrało, bo miałem 207, a dystans to z rozgrzewką.
Kategoria XC, <50, Składem, Zawody


Dane wyjazdu:

13.66 km 0.00 km teren
00:24 h 34.15 km/h:
Maks. pr.:49.00 km/h
Temperatura:20.0
HR max:197 ( 99%)
HR avg:173 ( 87%)
Podjazdy: m
Kalorie: 501 kcal

18.09.2011

Niedziela, 18 września 2011 · dodano: 22.09.2011 | Komentarze 3

Ogórek w Ludwinie. 1 mce, pomimo poprzednionocnego przechlania.
Kategoria XC, <50, Składem, Zawody


Dane wyjazdu:

17.86 km 0.00 km teren
00:48 h 22.32 km/h:
Maks. pr.:40.00 km/h
Temperatura:20.0
HR max:196 ( 98%)
HR avg:184 ( 92%)
Podjazdy: m
Kalorie: 801 kcal

17.09.2011 GP Puław

Sobota, 17 września 2011 · dodano: 17.09.2011 | Komentarze 0

Słynny już Puławski czempionat. Jak się okazało po przyjeździe na miejsce edycja specjalna - mistrzostwa lubelszczyzny, nawet balon bgż był i cukierki i woda, kosmos :-D
No ale przechodząc do samego startu - jakoś tak mnie zaskoczył znienacka i zostałem mocno w tyle. Potem śledząc Bartka Brodę nadrabiałem stracone pozycje przepychając się w każdym możliwym miejscu. Gdzieś w połowie dogoniłem i wyprzedziłem niedysponowanego Pawła, potem minąłem Bartka, który się oszczędzał(no ale parę razy próbował mi cośtam przed nosem przyspieszyć i zerwać) i na końcu dopadłem Karpika z którym jechałem już do ostatniego kółka. Przypuścilem dwa ataki, oba na płaskim, pierwszy na 5 kółku, został od razu zlikwidowany na pierwszym podjeździe, potem na 6tym kółku dałem dupy po całości i ten sam podjazd musiałem podbiec, ale jakoś dużo na tym nie straciłem, odrobiłem i na 7mym okrążeniu znowu w tym samym płaskim miejscu dalem do pieca co poskutkowało tym, że na felernym podjeździe miałem już trochę przewagi, nie zepsułem go i udało mi się odjechać.
Wyniki:
9 open(obsada m3 jakaś taka silniejsza dzisiaj była)
4 m2.
Kategoria XC, <50, Składem, Zawody


Dane wyjazdu:

87.55 km 50.00 km teren
04:37 h 18.96 km/h:
Maks. pr.:61.00 km/h
Temperatura:
HR max:195 ( 98%)
HR avg:168 ( 84%)
Podjazdy: m
Kalorie: 3927 kcal

10.09.2011 Skandia Rzeszów

Sobota, 10 września 2011 · dodano: 11.09.2011 | Komentarze 0

A było to tak:
w czwartek wieczorem dowiedziałem się, że jest opcja darmowego dojazdu do miasta wielkiej pipy na skandię. Szybka kalkulacja kosztów i info dla Dawida, że mogę zawinąć i jego i decyzja, że jedziemy. Na mieście zmiotło nas małe ciśnienie i nie zdążyłem się najeść, ostatecznie poratowały mnie dwie bułki z biedronki:-P Do ostatniej chwili zastanawiałem się nad wyborem dystansu, ale Dawid nakreślił grand fondo mniej więcej tak: "pierdolniemy to w 3-3,5h - płasko i szybko, dużo asfaltów,małe krótkie góreczki", więc stwierdziłem "kto jak nie my" i zakreśliłem ładnie najdłuższy dystans. Organizator miło nas zaskoczył i startowaliśmy jako pierwsi, zajęliśmy tylko jeden sektor. Stanąłem sobie grzecznie gdzieś z tyłu bo raczej spodziewałem się, że nie powalczę z koniami z JBG2 itd itp. No i jak się okazało moje spodziewanie się było bardzo trafne. Rozbieg o długości około 10km był poprowadzony w takim tempie, że gdzieś pod koniec strzeliłem pod górkę i zacząłem solo wycieczkę. Ogólnie od razu dostałem psychicznego doła, że tak chujowo, że nawet nie jestem w stanie się utrzymać na rozbiegówce, jedyna pozytywna rzecz, to to, że widziałem, że i Miszczuk się nie utrzymał, więc było kogo gonić. Jak już wjechałem w teren to zacząłem nadrabiać starty i wyprzedzać ludzi, którzy wypruli się na samym początku na tyle, że nie mieli już powera jechać dalej :-D Poziom trzymałem mniej więcej do końca pierwszej pętli - Miszczuk był w zasięgu wzroku, wyprzedzali mnie tylko ludzie z Medio, raz dojechała do mnie koleżanka z Krossa, ale dość szybko gdzieś się zgubiła. Po wlocie na drugą pętelkę totalnie mnie odcięło i jazda była już trudna. na 55km to już normalnie modliłem się o koniec, a podjazdy asfaltem po 17%(rzekomo nawet po 25) dawały tak po dupie, że ledwo wjeżdżałem na młynku. Ciągle za mną snuło się też dwóch gości z gf więc mimo wszystko starałem się dać z siebie wszystko. Po drodze wyprzedziła mnie koleżanka z Krossa i koleżanka z BSA, co jeszcze bardziej ubiło moje morale :-P + kolega Muchozol z epicko zakrwawioną nogą.
Do mety dojechałem 40/65 startujących i 10/19 w m2. Wynik uznaję za nienajgorszy, jako, że od dawna nie trzepałem już takich dystansów w terenie, a tymbardziej w tak ładnym i ciężkim w porównaniu z Lubelszczyzną.
Kategoria Maraton, >50, Składem, Zawody