Info:

avatar Ten blog rowerowy prowadzi zwirek z miasteczka Lublin/Głowaczów. Mam przejechane 25037.33 kilometrów w tym 2128.01 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 25.82 km/h.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Poprzednie lata:

2010:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny:

Wykres roczny blog rowerowy zwirek.bikestats.pl

Jakiśtam licznik:

Wpisy archiwalne w kategorii

XC

Dystans całkowity:372.01 km (w terenie 333.01 km; 89.52%)
Czas w ruchu:18:58
Średnia prędkość:19.61 km/h
Maksymalna prędkość:49.00 km/h
Suma podjazdów:1331 m
Maks. tętno maksymalne:199 (100 %)
Maks. tętno średnie:188 (94 %)
Suma kalorii:15814 kcal
Liczba aktywności:17
Średnio na aktywność:21.88 km i 1h 06m
Więcej statystyk

Dane wyjazdu:

20.39 km 20.39 km teren
00:57 h 21.46 km/h:
Maks. pr.:40.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

20.08.2011 GP Puław

Sobota, 20 sierpnia 2011 · dodano: 20.08.2011 | Komentarze 2

Kolejne zawody z cyklu mistrzostw wszechświata w Puławach. Objechałem trasę ze dwa razy, rozgrzałem się, ustawiliśmy się, czytanie listy i.. czekamy, nie ma Bartka, który na 5 minut przed startem pojechał na objazd i zginął w lesie. Po kilku minutach rozchodzi się głos, że chyba trzeba zorganizować akcję poszukiwawczą, oraz opowieść o mitycznych okolicznych komarach wielkości ramienia rosłego mężczyzny z podlubelskiej wsi.. Tymczasem z lasu wybiega Bartek z łańcuchem w ręku, jak zwykle te arcytrudne zawody okazały się nie tylko testem dla stopnia wytrenowania zawodników, ale również bezlitosną weryfikacją sprawności sprzętu. Organizator decyduje, żę da czas na naprawę roweru, a my stoimy i stygniemy.. Za kolejne kilka minut wszyscy są już ponownie ustawieni i następuje start.
Wydaje mi się, że ruszyłem na miarę swoich możliwości, od startu do końca jechałem na podobnym miejscu w stawce. Na pierwszym kółku koło mnie ciągle kręcił się Bartek(w zasadzie to ja koło niego, a raczej nawet za nim), ale wydawało mi się, że prędzej czy później uda mi się go skasować, na końcówce okrążenia doszliśmy też do Adama. I w zasadzie tak sobie w trzech pojechaliśmy jeszcze chyba ze 3 kółka, dość często zmieniając się miejscami. Na 4 rundzie zostałem sam z Adamem, który nie za bardzo chciał puścić mnie do przodu(wydał nawet jakiś taki dziwny okrzyk "nieee" jak go chciałem wyprzedzić :-P), ale w końcu udało mi się przebić przed niego(znaczy się ustąpił mi miejsca) i odjechać. Dogoniłem młodego Kamila z lkkg i tak dojechałem z nim do końca piątego kółka. Potem jechałem już sam, raczej kontrolnie, tak, żeby nikt mnie nie dogonił. Na ostatnim okrążeniu, jakiś km przed metą minąłem jeszcze jednego koleżkę z mojej kategorii z zerwanym łańcuchem - kolejny przykład tego jak dobrze przygotowany musi być sprzęt przed tą elytarną ymprezą. Nadmienię też, że nawet jak się nie startuje, nawet jak się nie wjeżdża na trasę, to lepiej być przygotowanym na wszystko i bez busa technicznego nie przybywać, bo sama atmosfera tego wyścigu potrafi np. rozrywać dętki w stojących spokojnie maszynach, co miało przypadek m. in. na poprzedniej edycji :-)

Ostatecznie podobno zająłem 4te miejsce w kat, 6 open, także z wyniku mogę być zadowolony. Udało się objechać Bartka, który dwa tygodnie temu dał mi nieźle baty(oj siadło mi to wtedy na ambicje), a przy okazji Adama, który po przerwie chyba jest ciut słabszy niż wcześniej ;-) A już za tydzień urzędów, na którym znowu pewnie będę dziękował Tomkowi B. za wsadzane mi duble :-P
Kategoria XC, <50, Składem, Zawody


Dane wyjazdu:

18.08 km 18.08 km teren
00:54 h 20.09 km/h:
Maks. pr.:38.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max:199 (100%)
HR avg:188 ( 94%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

06.08.2011 GP PUŁAW

Sobota, 6 sierpnia 2011 · dodano: 10.08.2011 | Komentarze 0

Wystartowało mi się całkiem nieźle, początek całkiem ładnie się trzymałem grupki, ale po pierwszym kółku jakoś mnie przytkało, nie było za bardzo z czego wyjechać i strzeliłem. do 3 kółka zmagałem się z własnym ja, było marnie, potem już z górki, na ostatnim kółku łyknęłem jeszcze dwóch typów :-P Miejsce jak zwykle nie wiadomo które, w dodatku zawinąłem numerek startowy do domu..
Kategoria XC, <50, Składem, Zawody


Dane wyjazdu:

18.23 km 18.23 km teren
01:23 h 13.18 km/h:
Maks. pr.:32.00 km/h
Temperatura:30.0
HR max:194 ( 97%)
HR avg:171 ( 86%)
Podjazdy:450 m
Kalorie: 965 kcal

10.07.2011 STREET RACE MTB Kraśnik

Niedziela, 10 lipca 2011 · dodano: 11.07.2011 | Komentarze 0

Dystans z rozgrzewką, bo zapomniałem skasować licznika, średnie tętno też lekko zaniżone bo z nerwów zapomniałem zastopować pulsak(46minut jazdy wyścigu do zastopowania)..
Ogólnie zajebista trasa, świetny zjazd po schodach, bardzo dobrze mi się jechało, o wiele lepiej niż w Puławach. Niestety na 7mym kółku złapałem kapcia i musiałem zaliczyć DNF.
Kategoria <50, Składem, Zawody, XC


Dane wyjazdu:

18.60 km 18.60 km teren
01:01 h 18.30 km/h:
Maks. pr.:35.00 km/h
Temperatura:28.0
HR max:192 ( 96%)
HR avg:183 ( 92%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1263 kcal

09.07.2011(II) GP PUŁAW

Sobota, 9 lipca 2011 · dodano: 09.07.2011 | Komentarze 2

Hm.. co by tutaj.
Ogólnie raczej kiepski start. Tuż za startem przede mną zderzyło się dwóch łepków, ja poleciałem za nimi na glebę i tyle było z trzymania się czołówki. Jeszcze na 1 okrążeniu dogoniłem Karcera, ale włożyłem w to tyle siły(trzeba się było przepychać przez słabszych), że dosłownie za chwilę mi odjechał. Potem jechałem praktycznie cały czas sam, gdzieś na 3 okrążeniu widziałem bardzo blisko Anemię, ale potem pomyliłem trasę i odskoczył mi na tyle, że nie dałem rady do niego dojść. Nawet nie wiem, które miejsce zająłem, ale raczej odległe..
Mimo wszystko fajna impreza i ten klimat puławskiego lasu.

Wisienka na torcie:
Już po spakowaniu w samochodzie strzeliła mi dętka, niedługo będzie miała więcej łat niż przeciętna krowa na polu :-P
Kategoria <50, Składem, Zawody, XC


Dane wyjazdu:

19.75 km 19.75 km teren
00:55 h 21.55 km/h:
Maks. pr.:40.00 km/h
Temperatura:19.0
HR max:190 ( 95%)
HR avg:176 ( 88%)
Podjazdy:321 m
Kalorie: 1348 kcal

11.06.2011 UCI PRO TOUR GP PUŁAW

Sobota, 11 czerwca 2011 · dodano: 11.06.2011 | Komentarze 0

Miałem ładną relację, ale ją zjadło moje pudło zwane komputerem..
No to teraz od nowa:
Wreszcie udało mi się wybrać na elitarną, jedyną w swoim rodzaju imprezę, na trasie, na której pękają łańcuchy, strzelają dętki, łamią się najtwardsze ramy.
Wystartowałem całkiem nieźle, ruszyłem za Olą, którą łyknąłem na pierwszym podjeździe, miałem zamiar trzymać się jak najbliżej Brania. Starałem się jechać jak najszybciej, ale Branio mimo wszystko mi uciekał.. Po jakimś czasie dojechałem do Pawła Andrzejczyka i przejechałem za nim ze 2 kółka, w końcu wyprzedziłem go na jakimś podjeździe i dojechałem do Damiana, za którym długo jechaliśmy razem z Pawłem. Siedziałem mu na kole(raz dalej, raz bliżej) aż do 6 okrążenia, tam już miał mnie tak dość, że pocisnął pod górę i tyle go widziałem, za to na horyzoncie pojawił się Branio, na tyle blisko, że udało mi się dogonić go i na ostatnim kółku wyprzedzić go nawet na podbiegu. Niestety byłem już na tyle styrany, że zacięty Branio, który nie chciał mi odpuścić skasował mnie na ostatnim podjeździe. Ostatecznie wpadłem na metę 8 open i (chyba) 6 w kategorii.
Mimo wszelkich starań znowu nie miałem szans na nawiązanie walki z Adamem, którego widziałem tylko na początku i chyba samym końcu wyścigów, cóż, trzeba jeszcze popracować nad formą..
Trasa była bardzo fajna, ale oznaczona trochę byle-jak, do tego sporo szkła leżało.
Ogólnie impreza na +, napewno pojawię się na kolejnych edycjach.
Aaaa.. co do czasu/dystansu/pulsu - dane lekko zaburzone, bo zapomniałem zatrzymać zarówno pulsometr jak i licznik i kręciłem się z nimi na rozjeździe.
Kategoria <50, Składem, Zawody, XC


Dane wyjazdu:

20.65 km 20.65 km teren
00:47 h 26.36 km/h:
Maks. pr.:39.00 km/h
Temperatura:18.0
HR max:191 ( 96%)
HR avg:182 ( 91%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1115 kcal

29.05.2011 XC Family Cup Tomaszów Lubelski

Niedziela, 29 maja 2011 · dodano: 29.05.2011 | Komentarze 8

Pojechaliśmy dzisiaj chyba na najbardziej ogórkową imprezę na jakiej byłem. W mojej kategorii startowało tylu zawodników, że daliśmy radę zmieścić się wszyscy w pierwszej linii :-D, choć i tak było nas więcej niż mysleliśmy(miało być podium bez walki :-P ). Trasa była baaardzo łatwa, płasko jak na stole, trochę piachu kopego tylko, ale jak się dobrze pokombinowało to się go dało ładnie przejechać(po objeździe postanowiłem dobić do amora tyle tlenu żeby był prawie sztywny, co okazało się słusznym ruchem). Z doświadczenia wiedziałem, że Karcer jest daleko poza moim zasięgiem, jechał też podobno lepszy od niego Łukasz Karp z Erkado i Bartek Silmanowicz(?), który też ponoć na swoim koncie ma sporo sukcesów, a na pewno jest o wiele bardziej doświadczonym ode mnie zawodnikiem. Za cel obrałem więc utrzymanie się za wszelką cenę na trzecim miejscu, pomiędzy Karcerem a Bartkiem. Zaraz po starcie ładnie się nam ruszyło, wylądowałem 3, za Bartkiem i Łukaszem, szybko wjechaliśmy w las i do połowy kółka trzymaliśmy się w tej kolejności, na plecach czułem oddech Seby, który po chwili mnie wyprzedził. Na szczęście niedługo później rakietowa noga Bartka się skończyła i udało mi się go łyknąć, ciągle utrzymując kontakt z Karcerem i Karpiem. Kilka chwil później w piachu utknął Seba, a mnie udało się doskoczyć do Łukasza i zaczęliśmy jechać we dwóch, przez pierwsze 3 okrążenia jeszcze widziałem Karcera gdzieś na stadionie, potem już jechaliśmy sami z Łukaszem, aż do końca. Starałem się jechać jak najmocniej z jednej strony odpoczywając gdzie się dało, a z drugiej dając "zmiany" które w terenie w zasadzie nie były odczuwalne, ale na stadionie wiało momentami po ryju i z tyłu jechało się dużo lżej. Na ostatnim okrążeniu postanowiłem spróbować odskoczyć Łukaszowi tuż po przejeździe przez start - łatwo nie było, ale jak wjechaliśmy w teren(ha, dwa psy przebiegły nam drogę, znaczy mnie jeden, a czy jemu drugi też, to nie wiem) zrobiłem kilkanaście metrów przewagi i postanowiłem nie odpuszczać do momentu gdy nie padnę. Udało się - na metę wjechałem z 21 sek. przewagą wygrywając swoją kategorię!
Zajebiście ucieszony poszedłem się ogarnąć, przebrać i zjeść, spakować rower. W międzyczasie wywiesili wyniki - byłem pierwszy, ale jak się okazało, w związku z tym, że wpisałem sobie inne województwo nie zostałem uznany w klasyfikacji. Dowiedziałem się, że nie dostanę pucharu, nie wyczytano mnie też przy dekoracji zwycięzców, po prostu podium przesunęło się o jedno miejsce wyżej, a ja zostałem zignorowany - ba, nawet dyplom mogłem dostać tylko za "ukończenie" zawodów, powiedzmy, że lekko mnie to zdenerwowało.. I tutaj na prawdę bardzo uprzejmym, fair-play gestem wykazał się Łukasz Karp, który oddał mi puchar za pierwsze miejsce - z tego miejsca BARDZO DZIĘKUJĘ za to piękne zachowanie, dzięki Tobie mam swoje pierwsze trofeum z zawodów(no i dzięki nodze, która podawała jak należy ;-) ). Na osłodę łez w tomboli po zawodach wylosowałem całkiem fajny bezrękawnik Brugi, szkoda tylko, że rozmiar S, który na mnie wydaje się lekko przyciasny(będzie na handelek, ktoś chętny?).
Na koniec: cóż, może to nie były zawody wysokich lotów, trudność trasy była znikoma, a przeciwników było mało. Niemniej jednak uznaję to za jakiś tam sukces, a puchar z radością stawiam na półce, na której mam nadzieję z upływem czasu i potu pojawi się więcej podobnych "gadżetów".

Kategoria XC, <50, Składem, Zawody


Dane wyjazdu:

17.99 km 17.99 km teren
01:13 h 14.79 km/h:
Maks. pr.:46.00 km/h
Temperatura:18.0
HR max:186 ( 93%)
HR avg:177 ( 89%)
Podjazdy:560 m
Kalorie: 1735 kcal

15.05.2011 XC GLOBUS

Niedziela, 15 maja 2011 · dodano: 15.05.2011 | Komentarze 2

Pierwsze XC w życiu, pojechane na Globusie. Ogólnie było bardzo fajnie, chociaż miałem małe kłopoty ze sprzętem - najpierw na podjeździe ktoś mnie zblokował i musiałem zrzucić na młynek - łańcuch mi się zaciął i goniłem z buta pod górę, potem spadł mi jeszcze raz i raz pod górę coś nie chciał wskoczyć na miękko. Ogólnie wrażenia pozytywne, było ciekawie, fajny teren nie dający za bardzo odpocząć. Miejsce - podobno 16 na 24 którzy dojechali, może jakiś wielki sukces to nie jest, ale nie narzekam, jak na pierwszy raz może być, a zdobyte dzisiaj doświadczenie wykorzysta się w następnych zawodach, żeby było lepiej ;-)
No i dalej się cieszę, że dostałem tylko dwa duble od Tomka Bali i że Kuczemu nie udało się mnie dogonić i zdublować :-P

No i na koniec chciałbym bardzo podziękować Pawłowi za podawanie mi wody z bidonu i zagrzewanie do mocniejszej jazdy, na prawdę bardzo mi to pomagało!!
Kategoria XC, <50, Składem, Zawody