Info:

avatar Ten blog rowerowy prowadzi zwirek z miasteczka Lublin/Głowaczów. Mam przejechane 25037.33 kilometrów w tym 2128.01 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 25.82 km/h.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Poprzednie lata:

2010:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny:

Wykres roczny blog rowerowy zwirek.bikestats.pl

Jakiśtam licznik:

Wpisy archiwalne w kategorii

>50

Dystans całkowity:16617.62 km (w terenie 984.00 km; 5.92%)
Czas w ruchu:613:04
Średnia prędkość:26.87 km/h
Maksymalna prędkość:74.00 km/h
Suma podjazdów:49509 m
Maks. tętno maksymalne:198 (100 %)
Maks. tętno średnie:176 (88 %)
Suma kalorii:454138 kcal
Liczba aktywności:219
Średnio na aktywność:75.88 km i 2h 49m
Więcej statystyk

Dane wyjazdu:

61.16 km 0.00 km teren
02:01 h 30.33 km/h:
Maks. pr.:52.00 km/h
Temperatura:15.0
HR max: (%)
HR avg:150 ( 75%)
Podjazdy:159 m
Kalorie: 2586 kcal

18.05.2012

Piątek, 18 maja 2012 · dodano: 22.05.2012 | Komentarze 0

Z Mikołajem i Szerszeniem. Na początku poszło dobre tempo i za zalewem odłączył się Szerszeń. potem na bychawę jechało mi się coraz gorzej i myślałem, że momentami wyzionę ducha. W sumie to nie wiedziałem co jest nie tak, bo powinienem raczej być wypoczęty i noga świeża, a tutaj jakiś bunt organizmu. Wieczorem dopadła mnie totalna padaka, z nosa zrobił się kran a z gardła ognisko i w sumie chyba by to wszystko wyjaśniało. HRMaxa nie ma, bo zbierało i pulsak pokazuje mi 295 :)
Kategoria >50, Składem


Dane wyjazdu:

55.48 km 48.00 km teren
02:30 h 22.19 km/h:
Maks. pr.:43.00 km/h
Temperatura:10.0
HR max:191 ( 96%)
HR avg:140 ( 70%)
Podjazdy: m
Kalorie: 2209 kcal

13.05.2012 Akademickie Mistrzostwa Województwa Lubelskiego

Niedziela, 13 maja 2012 · dodano: 14.05.2012 | Komentarze 0

Wyścig plus dojazd, rozjazd, objazd i co się da ;)
Szczegóły:
Rano wstałem i w sumie jakies mieszane uczucia. Niby noga nie jest zmęczona, ale świeża też być nie była. Na dworze wypizd, co oznacza, że będzie mnie pewnie przytykać jak cholera i tak w sumie do ostatniej chwili nie byłem zdecydowany czy jechać. No ale z drugiej strony - wyścig pod samym domem, za darmo, w miejscu które teoretycznie dobrze znam, z ludźmi których obczajam - nawet jakbym miał zrezygnować po pierwszym kółku to nic nie tracę, więc o 12.40 ustawiłem się z Iwo na Lukoilu.
Wyszedłem na dwór ubrany w długie ciuchy, neopreny i rękawice zimowe :-P i okazało się, że jest zimniej niż się spodziewałem, ale jak już dotarliśmy do lasu to nie było tak źle. Na miejscu okazało się, że dystans to nie 13km jak było napisane na stronie orga(dwa kółka), tylko prawie 30km, a ja na śniadanie zjadłem tylko 2 kanapki, jajko, pomidora i pół papryki, lipa. Do tego start przesunął się o godzinę, a ja kręciłem się po trasie, albo stałem i marzłem, więc "zapasy" węgli na bank się skurczyły. Na starcie ustawiłem się przy końcu, żeby nie przeszkadzać klasyfikowanym zawodnikom. Od początku zaczęło się jakoś tak średnio, grupka ustawiła się w wężyk i tylko bala coś-tam przepychał się do przodu, a ja próbowałem iść w jego ślady. Ostatecznie doszedłem do Pawła Andrzejczyka i na jego kole pojechałem środek pierwszego kółka. Na końcu okrążenia wyprzedził mnie Grenda i Iwo, a ja wziąłem Pawła i dogoniłem dwóch harcowników. do tej grupy dołączył jeszcze Marek z lkkg. Tak przelecieliśmy, w bliższym lub dalszym kontakcie kolejne kółko. Dalej niestety było już tylko gorzej - strzeliłem z grupy i dopiero później udało mi się dogonić Marka. Próba zerwania zakończyła się ślizgiem w zakręcie i mało popisową glebą. Szybko wstałem i pogoniłem za odjeżdżającym Markiem, od razu przypuszczając kolejny atak, niestety bezskuteczny. Na ostatnim (albo przed) kółku Marek mnie wyprzedził i odjechał w siną dal, a ja wypłukany z sił dotoczyłem się spokojnie do mety. Miejsce open podobno 9te, bez szału, ale w sumie nie mogłem oczekiwać od siebie niczego więcej, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności. Kolejny raz przekonałem się, że do powrotu do dobrej formy potrzeba jeszcze wiele pracy i wysiłku, ale chęci nie brakuje, więc może być tylko lepiej ;)
Kategoria XC, >50, Składem, Zawody


Dane wyjazdu:

58.61 km 0.00 km teren
02:11 h 26.84 km/h:
Maks. pr.:52.00 km/h
Temperatura:17.0
HR max:172 ( 86%)
HR avg:134 ( 67%)
Podjazdy:241 m
Kalorie: 1419 kcal

12.05.2012

Sobota, 12 maja 2012 · dodano: 12.05.2012 | Komentarze 0

Jakoś tak spać nie mogłem i pobudka z automatu o 6.30 mi się włączyła. No to kmina, szama i o 10tej ustawiłem się z Markiem na spokojnie 2-3h poturlać po szosie. Jak wychodziłem za oknem piękne słońce i tylko na filaretów jak lekko zawiało to pomyślałem, że na krótko może być za chłodno, ale pewnie się ociepli. Niestety się nie ociepliło :-P Całą drogę wiał silny, zimny wiatrzycho, w dodatku kręcił tak, że mało co pomagał i praktycznie cały czas trzeba było mocno uważać, żeby nie wywróciło ;-) Na koniec spotkanie z Natalią i Adamem.
Kategoria >50, Składem


Dane wyjazdu:

110.89 km 0.00 km teren
03:55 h 28.31 km/h:
Maks. pr.:65.00 km/h
Temperatura:24.0
HR max:178 ( 89%)
HR avg:138 ( 69%)
Podjazdy:458 m
Kalorie: 2697 kcal

10.05.2012

Czwartek, 10 maja 2012 · dodano: 10.05.2012 | Komentarze 0

Spokojnym tempem z Mikołajem. Początkowo był plan tylko stara wieś -> zakrzówek, ale ostatecznie wyszło ciut więcej :-) Przyjemnie się jechało, chociaz na początku czuć było wczorajsze podjazdy w nodze.
Kategoria >100, >50, Składem


Dane wyjazdu:

56.27 km 0.00 km teren
02:10 h 25.97 km/h:
Maks. pr.:62.00 km/h
Temperatura:18.0
HR max:193 ( 97%)
HR avg:141 ( 71%)
Podjazdy:400 m
Kalorie: 1660 kcal

09.05.2012

Środa, 9 maja 2012 · dodano: 09.05.2012 | Komentarze 0

Podjazdy w Dysie, niby w towarzystwie Kermita i Patrycji, z czasem spotkaliśmy też Mikołaja, wszyscy siłę koksają ;-)
1x50x15
6x50x14
1x50x15
Kategoria >50, Składem


Dane wyjazdu:

82.31 km 0.00 km teren
02:26 h 33.83 km/h:
Maks. pr.:57.00 km/h
Temperatura:27.0
HR max:194 ( 97%)
HR avg:160 ( 80%)
Podjazdy: 72 m
Kalorie: 1859 kcal

06.05.2012

Niedziela, 6 maja 2012 · dodano: 06.05.2012 | Komentarze 3

Wstałem rano przed budzikiem, bo wczoraj zmogło mnie straszliwie. Na szczęście udało się zasnąć spowrotem i potem już normalnie na nogi, makaronik z dżemorem, izo do lodówki i kmina czy aby pojechanie dzisiaj na stację to mądra idea. Za oknem widać, że wichura szaleje dość mocno, i że trzeba nastawiać się na rwanie po rantach, a że ja jestem wielki jak żagiel to raczej w tego typu akcjach szans za dużych nie mam. Jedyna dobra wiadomość, to że Mejdej na wyścigu i największych koni raczej nie można się spodziewać, chociaż nie wiedziałem też kto tam normalnie przyjeżdża i jak to do końca wygląda. No, ale ryzyk-fizyk, zdecydowałem, że najwyżej strzelę z koła zaraz obok dystrybutora i okryję się hańbą i wstydem blokując sobie dożywotnio przyjazd na tę jakże elitarną imprezę :-P. Na stacji pojawiło się może 25-30 osób, spośród których znałem tylko Makarewicza (no i jeszcze tuż przed startem dojechał Mietek i Karol). Ruszyliśmy i poszedłem gdzieś w piątą czy szóstą parę z Kdk, na początku rozkręcało się spokojnie, nasza zmiana wyszła jakoś w Zemborzycach i dojechaliśmy ją kawałek za zalew. Noga trochę zamulała i było czuć, że ostatnie noce jakoś tak dziwnie gorzej przespane. Jeszcze ze dwie zmiany poszły dość spokojnie i dopiero w Osmolicach pod hopkę przy przetwórni Makarewicz dał mocno w korby i wjechaliśmy tam ze 45+, mimo że siedziałem w środku grupki jakoś udało mi się po kole przeskoczyć do przodu i utrzymać tempo czołówki. Tam zostało już nas chyba z 6 osób - dwa mejdeje, dwóch ludzi których nie znam i jeszcze jeden koleżka na kozie w stroju lkk. Zmianki szły oporowo, wiało w mordę i ogólnie starałem się jak najwięcej odpoczywać, trochę musiałem się poobijać, bo inaczej bym strzelił i po kawałku przestałem w ogóle wyłazić do przodu, za co nie omieszkało mi się dostać zjeby :-P Do tego męczyłem się mocniej, bo w wężyku miałem miejsce za kolesiem na kozie, który dawał aby z pół koła, tak się skubany kurczył :-D Za Osmolicami tempa nie wytrzymał jeszcze jeden no-name i zostaliśmy w 5. Ostatecznie udało mi się utrzymać tempo i w większości jadąc w kole dojechać do Zakrzówka, gdzie odłączył się kolega z lkk, a my postanowiliśmy zawrócić. Z powrotem szło gładko i ładnie, z wiatrem w plecy starałem się dawać normalne zmianki 43-45, a partnerzy szaleli i po 50+.
Ogólnie wyjazd bardzo udany, jakimś cudem nie strzeliłem z koła i utrzymałem się w pierwszej grupie do końca jazdy, z czego jestem bardzo zadowolony. Wiem, że trzeba jeszcze popracować nad wytopem i zrobić więcej siły, tak, żeby dawać równe zmiany, ale myślę, że spokojnie - przyjdzie to z czasem i z regularnym treningiem.
Kategoria >50, Składem


Dane wyjazdu:

109.81 km 0.00 km teren
03:39 h 30.08 km/h:
Maks. pr.:49.00 km/h
Temperatura:30.0
HR max:194 ( 97%)
HR avg:146 ( 73%)
Podjazdy:311 m
Kalorie: 2896 kcal

03.05.2012

Czwartek, 3 maja 2012 · dodano: 06.05.2012 | Komentarze 0

Wycieczka nad jezioro. Spora ekipa - Dorota, Kermit, Patryk, Iwo, Mietek i jeszcze jakiś kolega. Parę ładnych zaciągów poszło w trasie w tamtą stronę. Na powrocie jechałem tylko z Markiem i też tempo słabe nie było. AVG takie, bo się kręciłem na szosie po "plaży" nad Zagłeboczem i zleciało ;-)
Kategoria >100, >50, Składem


Dane wyjazdu:

68.48 km 0.00 km teren
02:31 h 27.21 km/h:
Maks. pr.:43.00 km/h
Temperatura:31.0
HR max:161 ( 81%)
HR avg:134 ( 67%)
Podjazdy:187 m
Kalorie: 1668 kcal

29.04.2012

Niedziela, 29 kwietnia 2012 · dodano: 29.04.2012 | Komentarze 0

Pokręcone na spokojnie z Karolem. Noga mocno zmęczona po wczorajszym, tętno niskie jak cholera, wmordewind przez dłuższą "połowę" jazdy i temperatura rodem z tropików, a przed oczami prawie-mroczki (Marcin i Rafał jakby ktoś miał wątpliwość) i sobie musiałem trening skracać ;-)
Kategoria >50, Składem


Dane wyjazdu:

53.12 km 0.00 km teren
02:27 h 21.68 km/h:
Maks. pr.:45.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal

28.03.2012 Ogór MTB we Włodawie

Sobota, 28 kwietnia 2012 · dodano: 29.04.2012 | Komentarze 0

Co tu dużo pisać, organizator zagrał w jajko i trasę oznaczył tak, że jadąc na 2 msce w swojej kategorii gubiłem się z Kermitem i jakimś ziomkiem z 15 razy i ominęliśmy jakis punkt kontrolny.
Rezultat: DSQ.

Refleksje:
Noga nie podaje, zapomniałem paska od pulsaka więc nie wiem jakie miałem tętno, ale jechałem w trupa cały "wyścig" i myślałem tylko o tym, żeby nie spłynąć z koła w swojej grupie. Cud, że podjazdów nie było bo bym chyba płuca wypluł. Trzeba się szlifować, bo coś kiepsko z formą, jedyne co, to że mam skuteczną wymówkę ;-)
Kategoria Maraton, >50, Składem, Zawody


Dane wyjazdu:

72.56 km 0.00 km teren
02:23 h 30.44 km/h:
Maks. pr.:57.00 km/h
Temperatura:
HR max:196 ( 98%)
HR avg:150 ( 75%)
Podjazdy:211 m
Kalorie: 2041 kcal

25.04.2012

Środa, 25 kwietnia 2012 · dodano: 29.04.2012 | Komentarze 0

Dzień wcześniej miała być robiona siła w Dysie, ale jakoś mnie dziura bolała i stwierdziłem, że trzeba przypauzować. Za to dzisiaj szykowała się jakaś większa ustawka na Lukoilu więc wybrałem się zobaczyć co będzie się działo. I faktycznie przewinęło się conajmniej z 7-8 osób. Najpierw pod Janowską ktośtam strzelił jak Iwo zapodał tempo, potem w Zemborzycach następne strzały i jakoś się przerzedziło. W Osmolicach stwierdziłem, że na wyścig się nie pisałem i uciekłem solo na Bychawki. Dojechałem do Bychawy, a tam czekał już sam Ifson(jadąc 1,5 raza dłuższą drogą) więc i ja zaczekałem na resztę. Potem poszło jeszcze kilka krótkich zaciągów, ale po płaskim, więc było całkiem przyjemnie.
Kategoria >50, Składem