Ten blog rowerowy prowadzi zwirek z miasteczka Lublin/Głowaczów.
Mam przejechane 25037.33 kilometrów w tym 2128.01 w terenie.
Jeżdżę z prędkością średnią 25.82 km/h.
Więcej o mnie.
Piątek, 22 czerwca 2012 · dodano: 11.07.2012 | Komentarze 0
Trzeci dzień pod rząd i jakoś nie było weny na zaginanie się, a, że nadarzyła się okazja urozmaicić czas w miłym towarzystwie :-P to na mtb. Zaliczony sg, potem jakimś lasem koło Motycza, Palikije i Miłocin. Miało być spokojnie a dostałem niezłego kopniaka po dupie i momentami musiałem się zaginać, żeby nie strzelić :-P Powrót już praktycznie po ciemku.
Czwartek, 21 czerwca 2012 · dodano: 11.07.2012 | Komentarze 0
Najpierw przez Krzczonów do Bychawy, tam dłuższy postój na kawkę i objedzenie wszystkich możliwych krzaczków z dojrzałymi owocami połączony z edukacją na temat grządek, roślinek, warzywek i obsługi grilla. Powrót już późną nocą, z super burzą ciągnącą równolegle od strony Piask. O takie przejażdżki to ja lubię ;-)
Środa, 20 czerwca 2012 · dodano: 13.07.2012 | Komentarze 0
Pierwszy raz zdecydowałem się na pojechanie do Krasienina, zabrał się ze mną Karol. Na miejscu skromnie, bo tylko jeszcze 3 osoby. Zaczęliśmy długim spokojnym wkręceniem i po kilku km dopiero poszły mocniejsze zmianki. Tempo fajne, bo około 38kmph ciągle, w sumie na pogaduchy czasu nie było, a banana zjadłem gdzieśtam w środku jak Guli spadł łańcuch :-P
Sobota, 9 czerwca 2012 · dodano: 30.07.2012 | Komentarze 0
Ostatni dzień w górach. Na pożegnanie chciałem pojechać 2x pętlę TDPA, ale chłopaki namówili mnie na mały misz-masz, w związku z czym pojechaliśmy najpierw na Poronin, Biały Dunajec (tutaj odjechałem na podjeździe 20%), potem przez Sierockie na Ząb i znowu Poronin, Biały Dunajec (zgubiłem drogę) i Gliczarowy. Na początku podjazdu zobaczyłem Dawida który już był w połowie pierwszej sztajfy i zacząłem go ostro dopingować :-D, kierowca samochodu jadącego z naprzeciwka jak mnie zobaczył to aż złapał się za głowę :-D :-D ale postanowiłem "zesrać się, a nie dać się" i wjechać wreszcie ze środkowej tarczy, a nie z młynka jak ostatnia ciota. Przyznam szczerze, że wąż uciekał mi na boki jak głupi, ale ostatecznie jakoś się wczołgałem, nawet troszkę doganiając Dawida. Potem pojechaliśmy do Bukowiny na kwaterę, udało mi się namówić jeszcze Dawida na małe kółeczko po Słowacji i po uzupełnieniu węgli i pożegnaniu z Pat i Markiem ruszyliśmy w dalszą drogę. Mimo wszystko noga podawała znacznie lepiej niż poprzedniego dnia. Ostatni podjazd pod Bukowinę od ronda dał nam nieźle w kość, ale wspierali nas idący chodnikiem ludzie i kierowcy samochodów.. Sympatycznie, aż mi się śpiewać zachciało i sobie tak kulałem pod te hopę nucąc Jurka Bożyka we własnej interpretacji ("Jeść się nie chce, pić się nie chce, rzygać się chce(..)") :-D
Czwartek, 31 maja 2012 · dodano: 31.05.2012 | Komentarze 0
Niby spokojna przejażdżka miała być, ale najechało się chyba z 10 osób i przed Bychawą zaczęło się rwanie, szarpanie, skoki. Do starej wsi dojechaliśmy już w trzech - ja, Kermit i kolega, który ostatnio pojechał mnie w Puławach (propsy za próbę urwania nas pod górkę przed SW ;-) ). Potem już w trzech, trochę nierówne tempo, ale to wina moja i Żaby, bośmy robili we dwóch robotę w sumie. Dopiero za piotrkowem jakoś się wyrównało i lecieliśmy już spokojnie do końca.
Środa, 30 maja 2012 · dodano: 31.05.2012 | Komentarze 0
Do zakrzówka i nawrót. Zrobione niby interwały z Karolem, plus dołączył się po drodze Iwo. Pierwsze cztery poszły w miarę okej, ale na piątym się zapiekłem i za nic serducho nie chciało się wkręcić. Do tego na końcówce zaczęło robić się zimno i mało komfortowo. HRMax zsumowało i jakaś kosmiczna wartość wyszła.
Wtorek, 22 maja 2012 · dodano: 22.05.2012 | Komentarze 0
Szykowałem się na ustawkę z kdk, umówiłem się z Mikołajem, a przyjechał w końcu jeszcze Iwo. Na początku chłopaki zaczesali 40kmph po dołach w krężnicy i myślałem, że przy którymś oddechu razem z powietrzem wypluję płuco, ale koła dzielnie się trzymałem. Potem od Strzeszkowic wiało tak w plecy, że 45-50 to lekką nogą szło i dalej w sumie też niekiepskie tempo było, no, ale opłacone wysokim tętnem :-)
Niedziela, 20 maja 2012 · dodano: 22.05.2012 | Komentarze 0
Teoretycznie czułem się już nieźle po dwudniowej chorobie, chociaż nos jeszcze przytkany i oddech nie ten co trzeba, ale wybrałem się z Pat na eksplorację terenów Krzczonowskich. Wiało i w ogóle, asfalt na Chmiel miejscami też taki średni, ale za to wiadomo, przed Krzczonowem poezja ;-) Na początku noga nie chciała współpracować, ale przed Bychawą jakiś przełącznik przeskoczył i szło już jak należy.