Ten blog rowerowy prowadzi zwirek z miasteczka Lublin/Głowaczów.
Mam przejechane 25037.33 kilometrów w tym 2128.01 w terenie.
Jeżdżę z prędkością średnią 25.82 km/h.
Więcej o mnie.
Sobota, 9 czerwca 2012 · dodano: 30.07.2012 | Komentarze 0
Ostatni dzień w górach. Na pożegnanie chciałem pojechać 2x pętlę TDPA, ale chłopaki namówili mnie na mały misz-masz, w związku z czym pojechaliśmy najpierw na Poronin, Biały Dunajec (tutaj odjechałem na podjeździe 20%), potem przez Sierockie na Ząb i znowu Poronin, Biały Dunajec (zgubiłem drogę) i Gliczarowy. Na początku podjazdu zobaczyłem Dawida który już był w połowie pierwszej sztajfy i zacząłem go ostro dopingować :-D, kierowca samochodu jadącego z naprzeciwka jak mnie zobaczył to aż złapał się za głowę :-D :-D ale postanowiłem "zesrać się, a nie dać się" i wjechać wreszcie ze środkowej tarczy, a nie z młynka jak ostatnia ciota. Przyznam szczerze, że wąż uciekał mi na boki jak głupi, ale ostatecznie jakoś się wczołgałem, nawet troszkę doganiając Dawida. Potem pojechaliśmy do Bukowiny na kwaterę, udało mi się namówić jeszcze Dawida na małe kółeczko po Słowacji i po uzupełnieniu węgli i pożegnaniu z Pat i Markiem ruszyliśmy w dalszą drogę. Mimo wszystko noga podawała znacznie lepiej niż poprzedniego dnia. Ostatni podjazd pod Bukowinę od ronda dał nam nieźle w kość, ale wspierali nas idący chodnikiem ludzie i kierowcy samochodów.. Sympatycznie, aż mi się śpiewać zachciało i sobie tak kulałem pod te hopę nucąc Jurka Bożyka we własnej interpretacji ("Jeść się nie chce, pić się nie chce, rzygać się chce(..)") :-D