Info:
Więcej o mnie.
Moje rowery:
Wykres roczny:
Historia:
- 2012, Sierpień17 - 3
- 2012, Lipiec19 - 0
- 2012, Czerwiec16 - 2
- 2012, Maj19 - 10
- 2012, Kwiecień16 - 1
- 2012, Marzec11 - 2
- 2012, Luty3 - 0
- 2012, Styczeń6 - 0
- 2011, Listopad10 - 3
- 2011, Październik8 - 0
- 2011, Wrzesień14 - 4
- 2011, Sierpień18 - 8
- 2011, Lipiec15 - 4
- 2011, Czerwiec22 - 8
- 2011, Maj24 - 13
- 2011, Kwiecień22 - 20
- 2011, Marzec22 - 15
- 2011, Luty3 - 5
- 2011, Styczeń8 - 7
- 2010, Grudzień5 - 0
- 2010, Listopad10 - 7
- 2010, Październik13 - 2
- 2010, Wrzesień16 - 7
- 2010, Sierpień13 - 1
- 2010, Lipiec39 - 2
- 2010, Czerwiec21 - 6
- 2010, Maj23 - 4
- 2010, Kwiecień21 - 2
- 2010, Marzec20 - 1
- 2010, Luty2 - 0
- 2010, Styczeń1 - 0
Jakiśtam licznik:
Dane wyjazdu:
17.40 km
0.00 km teren
00:25 h
41.76 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:30.0
HR max:191 ( 96%)
HR avg:183 ( 92%)
Podjazdy: m
Kalorie: 420 kcal
Rower:Merida Road Race 904
01.05.2012 Jazda na czas w Hrubieszowie
Wtorek, 1 maja 2012 · dodano: 01.05.2012 | Komentarze 5
Pierwsza w życiu czasówka na poważnie. Spalara włączona na maksa od rana, dwa dni wcześniej udało się pożyczyć lemondkę od Karola i przejechać z nią kilka km, także skilla z tym cudem, a przede wszystkim przyzwyczajenia do pozycji to za dużego nie miałem ;-) W dodatku jak zajechaliśmy i zobaczyłem cały skład Mejgeja i innych ludzi na rowerach droższych niż wartość wszystkich naszych rowerów łącznie z autem to stwierdziłem, że wtf, co ja tu robię. Dookoła ufoludki w kaskach do TT, z dyskami, śmigłami, karbonem gdzie się da, jednym słowem spalara sprzętowa na milion procent, a pośrodku tego ja, niewytrenowany cienias z rowerem, którego nawet nie chciało mi się umyć. O trasie wiedziałem, że jest płasko z dwoma "podjazdkami" i dobrym asfaltem. Doświadczenia w jeździe na czas, nie miałem żadnego, dlatego podpytałem mądrzejsze głowy i dowiedziałem się tyle, że dobrze byłoby nie zaczynać od razu z kopyta tylko spokojnie trzymać równe tempo. Zachowawcza jazda, aha, bo ja tak potrafię. Miałem startować przed Miszczukiem i Tomasiakiem - od razu peirwsza myśl - łykną mnie po kilku minutach i po bólu, będę mógł po cichu pojękiwać licząc, że kolejni mnie już nie dogonią.. Ale, okazało się, że z Przemo przeciągnęliśmy rozgrzewkę i minęła nasza godzina startu. Sędzia powiedział, że jedziemy jako ostatni. No dobra, fajnie, to przynajmniej nie będę wyglądał jak potłuczony jak mnie ktoś będzie wyprzedzał, bo nie będzie mnie miał kto wyprzedzić. Wyszło jednak tak, że na koniec oddelegowany został jeszcze Węgor, a i Przemo miał startować za mną. Zawołali mnie w końcu na linię, stanąłem i 10, 9, 8, 7..3, 2, 1, GAZ. Jakimś cudem udało się wpiąć za pierwszym razem i mocno w pedały przyspieszenie do 40. potem już łapy na lemondkę i do przodu. Pierwsza "hopa" zrobiona zgodnie z radami na spokojnie, równym tempem, potem rozkręcanie ile dało radę i dalej już szło jak po maśle. Kilka razy pomyślałem, że idzie mi słabiutko i że zaraz dojdzie mnie Przemo, i że niby płasko, ale tak trochę pod górkę i wcale nie jest tak lekko :-P Odganiałem te myśli jak się dało i ostatecznie jakoś tam jechałem trzymając tempo >40. Na kilometr przed metą minął mnie startujący dwie minuty po mnie Węgor. No cóż, i tak ucieszyłem się, że dopiero wtedy i że to nie Przemo :-P.Ostatecznie na kreskę wjechałem z czasem 25m 16s. Zająłem 4te miejsce w kategorii 19-29 ze stratą 13 sekund do Felka z Erkado i 20/~70 open. Rezultat wydaje mi się dość przyzwoity, szczególnie, że to pierwszy mój wyścig tego typu, a i w dobrej formie raczej jeszcze nie jestem. Wydaje mi się, że pojechałem z głową, ale może ciut za bardzo zachowawczo i było stać mnie na to 3cie miejsce. Ale to się okaże na kolejnej czasówce ;-)
Dane wyjazdu:
35.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Merida Road Race 904
30.04.2012
Poniedziałek, 30 kwietnia 2012 · dodano: 01.05.2012 | Komentarze 0
Wpisane tak na oko bo zapomniałem wczoraj dodać a dzisiaj musiałem wyczyścić liczydło na szybko. Ogólnie pierwszy króki trening z lemondką, dawało radę, nie jestem ostatnią ofiarą ;-) Potem jakiś relaks po ścieżce etc.Dane wyjazdu:
68.48 km
0.00 km teren
02:31 h
27.21 km/h:
Maks. pr.:43.00 km/h
Temperatura:31.0
HR max:161 ( 81%)
HR avg:134 ( 67%)
Podjazdy:187 m
Kalorie: 1668 kcal
Rower:Merida Road Race 904
29.04.2012
Niedziela, 29 kwietnia 2012 · dodano: 29.04.2012 | Komentarze 0
Pokręcone na spokojnie z Karolem. Noga mocno zmęczona po wczorajszym, tętno niskie jak cholera, wmordewind przez dłuższą "połowę" jazdy i temperatura rodem z tropików, a przed oczami prawie-mroczki (Marcin i Rafał jakby ktoś miał wątpliwość) i sobie musiałem trening skracać ;-)Dane wyjazdu:
36.14 km
0.00 km teren
01:42 h
21.26 km/h:
Maks. pr.:37.00 km/h
Temperatura:
HR max:149 ( 75%)
HR avg:119 ( 60%)
Podjazdy: m
Kalorie: 887 kcal
Rower:Merida Road Race 904
28.04.2012 (II)
Sobota, 28 kwietnia 2012 · dodano: 29.04.2012 | Komentarze 0
Z Dorotą po nocy pokręcone na spokojnie,żeby sobie odpocząć po nibywyścigu. Sympatycznie ;-)Dane wyjazdu:
53.12 km
0.00 km teren
02:27 h
21.68 km/h:
Maks. pr.:45.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Merida Road Race 904
28.03.2012 Ogór MTB we Włodawie
Sobota, 28 kwietnia 2012 · dodano: 29.04.2012 | Komentarze 0
Co tu dużo pisać, organizator zagrał w jajko i trasę oznaczył tak, że jadąc na 2 msce w swojej kategorii gubiłem się z Kermitem i jakimś ziomkiem z 15 razy i ominęliśmy jakis punkt kontrolny.Rezultat: DSQ.
Refleksje:
Noga nie podaje, zapomniałem paska od pulsaka więc nie wiem jakie miałem tętno, ale jechałem w trupa cały "wyścig" i myślałem tylko o tym, żeby nie spłynąć z koła w swojej grupie. Cud, że podjazdów nie było bo bym chyba płuca wypluł. Trzeba się szlifować, bo coś kiepsko z formą, jedyne co, to że mam skuteczną wymówkę ;-)
Dane wyjazdu:
35.17 km
6.00 km teren
01:49 h
19.36 km/h:
Maks. pr.:46.00 km/h
Temperatura:
HR max:187 ( 94%)
HR avg:139 ( 70%)
Podjazdy:199 m
Kalorie: 1848 kcal
Rower:Maxim Helios
27.04.2012
Piątek, 27 kwietnia 2012 · dodano: 29.04.2012 | Komentarze 0
Wyciągnąłem mtb pierwszy raz od dłuższego czasu i zawinąłem pod elkajot zapoznać nową koleżankę ;-)Po pierwsze: wow jak ten rower mocno hamuje!
Po drugie: jak w kanapie się siedzi i ogólnie jakoś dziwnie kiera wysoko etc. :o
No ale dobra, pojechałem sobie z dziewczynami i Gelosem nad zalew, a potem sam do lasu doregulować rozrzutki itd, jakoś mało tlenu w amorze było więc szybko do bb pożyczyć pompkę.. Dokręciłem zawór, próbuję pompować a tu nie idzie (obok matka z dzieckiem tłumaczy mu, że koło pompuje), spuściłem jak idiota sporo a tu dalej nie wbija.. Okazało się, że dzień wcześniej ktoś tą pompkę uszkodził i nic nie wlezie.. Na spuszczonym powietrzu z jednej goleni pojechałem jeszcze na masę szukać ratunku. Ostatecznie pompką pomógł niejaki Michał B. zawodnik mitycznego Bike (Trze)Pack Factory Racing Team i byłem uradowany. Dzięki Michaś ;-)
Dane wyjazdu:
72.56 km
0.00 km teren
02:23 h
30.44 km/h:
Maks. pr.:57.00 km/h
Temperatura:
HR max:196 ( 98%)
HR avg:150 ( 75%)
Podjazdy:211 m
Kalorie: 2041 kcal
Rower:Merida Road Race 904
25.04.2012
Środa, 25 kwietnia 2012 · dodano: 29.04.2012 | Komentarze 0
Dzień wcześniej miała być robiona siła w Dysie, ale jakoś mnie dziura bolała i stwierdziłem, że trzeba przypauzować. Za to dzisiaj szykowała się jakaś większa ustawka na Lukoilu więc wybrałem się zobaczyć co będzie się działo. I faktycznie przewinęło się conajmniej z 7-8 osób. Najpierw pod Janowską ktośtam strzelił jak Iwo zapodał tempo, potem w Zemborzycach następne strzały i jakoś się przerzedziło. W Osmolicach stwierdziłem, że na wyścig się nie pisałem i uciekłem solo na Bychawki. Dojechałem do Bychawy, a tam czekał już sam Ifson(jadąc 1,5 raza dłuższą drogą) więc i ja zaczekałem na resztę. Potem poszło jeszcze kilka krótkich zaciągów, ale po płaskim, więc było całkiem przyjemnie.Dane wyjazdu:
64.05 km
0.00 km teren
02:18 h
27.85 km/h:
Maks. pr.:58.40 km/h
Temperatura:17.0
HR max:172 ( 86%)
HR avg:142 ( 71%)
Podjazdy:235 m
Kalorie: 1684 kcal
Rower:Merida Road Race 904
22.04.2012
Niedziela, 22 kwietnia 2012 · dodano: 29.04.2012 | Komentarze 0
Z Patrykiem i jego starszym ziomkiem pętelka na północ od Lbn. Trochę za bardzo aljtowo się ubrałem i mi zimno było więc było trzeba kręcić nieco mocniej niż założone :-PDane wyjazdu:
131.50 km
1.00 km teren
04:26 h
29.66 km/h:
Maks. pr.:59.00 km/h
Temperatura:20.0
HR max:191 ( 96%)
HR avg:154 ( 77%)
Podjazdy:474 m
Kalorie: 3874 kcal
Rower:Merida Road Race 904
21.04.2012
Sobota, 21 kwietnia 2012 · dodano: 22.04.2012 | Komentarze 0
Było w planach 5-6h no i podobny dystans, wyszło jak zwykle ;-)Na stację przyjechał Mietek, Patrycja i Karol. Jako, że czasu było oporowo to stwierdziliśmy z Mieciem, że jedziemy do Kazimierza, a kto będzie chciał odłączy się w trakcie. Miał być total lajt a tu od samego początku zaciągi. Najpierw Miecio jak zwykle wydarł do przodu, potem Karol :o zaczął coś świrować przed Motyczem no i ja swoje chyba też dołożyłem ;-) Także w Wojciechowie było nas już tylko troje i pojechaliśmy dalej przez Niezabitów, zaraz za którym odłączyła się Patrycja i zostałem sam z Markiem. Miecio wykminił jakąś "lepszą drogę", tak, że po jakimś czasie asfalt urwał się zupełnie, ale kto jak nie ja, po ubitym i szosą da radę, wiadomo ;-) Przed samym Kazikiem na horyzoncie pojawił się ktoś na szosie i udało się dojechać na koło, zgadaliśmy się na wspólny powrót przez Opole. Nowy ziomek kopsnął jedną mocną zmianę na początku pod górę, licząc chyba, że mu się uda nas pourywać, ale nie wyszło i dalej tak sobie jechaliśmy trochę obok siebie czekając na Marka. Koniec końcow ostatecznie pożegnaliśmy się z Markiem pod Opolem bo poszła klapa za jakimś passatem na holu, który powoli się rozpędzał i tak we dwóch jechaliśmy sobie do Lublina.
Dane wyjazdu:
88.17 km
0.00 km teren
02:53 h
30.58 km/h:
Maks. pr.:55.00 km/h
Temperatura:8.0
HR max:187 ( 94%)
HR avg:164 ( 82%)
Podjazdy:198 m
Kalorie: 2501 kcal
Rower:Merida Road Race 904
18.04.2012
Środa, 18 kwietnia 2012 · dodano: 18.04.2012 | Komentarze 0
Tlen był....by gdybym wyjeżdżając w trasę w oddali nie dojrzał trzech ludzi na rowerach i za nimi nie pogonił. Okazało się, że to Kuczy i jeszcze dwóch ziomów, jeden na mtb. Kuczy powiedział, że w planach baja - bongo, więc stwierdziłem, że spróbuję. Oczywiście dla mnie to ich tlen był ogniem z pupy lekko mówiąc i zmachałem się jak zwierz dziki, w sumie tylko siedząc na kole.. No ale nic, w planach dwa dni relaksu to jakoś się pewnie zregeneruję :-)



