Info:
Więcej o mnie.
Moje rowery:
Wykres roczny:
Historia:
- 2012, Sierpień17 - 3
- 2012, Lipiec19 - 0
- 2012, Czerwiec16 - 2
- 2012, Maj19 - 10
- 2012, Kwiecień16 - 1
- 2012, Marzec11 - 2
- 2012, Luty3 - 0
- 2012, Styczeń6 - 0
- 2011, Listopad10 - 3
- 2011, Październik8 - 0
- 2011, Wrzesień14 - 4
- 2011, Sierpień18 - 8
- 2011, Lipiec15 - 4
- 2011, Czerwiec22 - 8
- 2011, Maj24 - 13
- 2011, Kwiecień22 - 20
- 2011, Marzec22 - 15
- 2011, Luty3 - 5
- 2011, Styczeń8 - 7
- 2010, Grudzień5 - 0
- 2010, Listopad10 - 7
- 2010, Październik13 - 2
- 2010, Wrzesień16 - 7
- 2010, Sierpień13 - 1
- 2010, Lipiec39 - 2
- 2010, Czerwiec21 - 6
- 2010, Maj23 - 4
- 2010, Kwiecień21 - 2
- 2010, Marzec20 - 1
- 2010, Luty2 - 0
- 2010, Styczeń1 - 0
Jakiśtam licznik:
Dane wyjazdu:
21.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Merida Road Race 904
03.06.2012 (I)
Niedziela, 3 czerwca 2012 · dodano: 03.06.2012 | Komentarze 0
Rozgrzewka i dojazd na start wyścigu.Dane wyjazdu:
52.02 km
35.00 km teren
02:47 h
18.69 km/h:
Maks. pr.:41.00 km/h
Temperatura:15.0
HR max:176 ( 88%)
HR avg:121 ( 61%)
Podjazdy:356 m
Kalorie: 1606 kcal
Rower:Maxim Helios
02.06.2012
Sobota, 2 czerwca 2012 · dodano: 03.06.2012 | Komentarze 0
Przejażdżka po okolicznych lasach i polach w celu rozruszania nogi przed jutrzejszą czasówką.Dane wyjazdu:
94.12 km
0.00 km teren
02:59 h
31.55 km/h:
Maks. pr.:53.00 km/h
Temperatura:16.0
HR max:191 ( 96%)
HR avg:152 ( 76%)
Podjazdy:413 m
Kalorie: 2344 kcal
Rower:Merida Road Race 904
31.05.2012
Czwartek, 31 maja 2012 · dodano: 31.05.2012 | Komentarze 0
Niby spokojna przejażdżka miała być, ale najechało się chyba z 10 osób i przed Bychawą zaczęło się rwanie, szarpanie, skoki. Do starej wsi dojechaliśmy już w trzech - ja, Kermit i kolega, który ostatnio pojechał mnie w Puławach (propsy za próbę urwania nas pod górkę przed SW ;-) ). Potem już w trzech, trochę nierówne tempo, ale to wina moja i Żaby, bośmy robili we dwóch robotę w sumie. Dopiero za piotrkowem jakoś się wyrównało i lecieliśmy już spokojnie do końca.Dane wyjazdu:
78.31 km
0.00 km teren
02:39 h
29.55 km/h:
Maks. pr.:55.00 km/h
Temperatura:14.0
HR max: (%)
HR avg:145 ( 73%)
Podjazdy:183 m
Kalorie: 1831 kcal
Rower:Merida Road Race 904
30.05.2012
Środa, 30 maja 2012 · dodano: 31.05.2012 | Komentarze 0
Do zakrzówka i nawrót. Zrobione niby interwały z Karolem, plus dołączył się po drodze Iwo. Pierwsze cztery poszły w miarę okej, ale na piątym się zapiekłem i za nic serducho nie chciało się wkręcić. Do tego na końcówce zaczęło robić się zimno i mało komfortowo. HRMax zsumowało i jakaś kosmiczna wartość wyszła.Dane wyjazdu:
38.02 km
15.00 km teren
01:19 h
28.88 km/h:
Maks. pr.:53.00 km/h
Temperatura:
HR max:189 ( 95%)
HR avg:168 ( 84%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1475 kcal
Rower:Maxim Helios
27.05.2012 Skandia Lublin
Niedziela, 27 maja 2012 · dodano: 31.05.2012 | Komentarze 0
W sumie ze względu na trasę miałem nie wybierać się na tą imprezę, ale w sobotę jak wracaliśmy Przemo przypomniał mi, że w jej ramach rozgrywane są mistrzostwa strażaków i jeśli się zarejestruję to mogę jechać za darmo. Wysłałem więc maila, próbowałem się dodzwonić, ale oczywiście było już za późno. Na szczęście udało mi się z rana podjechać do biura zawodów i zagadać o wpisanie na listę uczestników na podstawie legitymacji :-P Co prawda tylko mini, ale zawsze lepsze to niż nic. Nogi po GP jakoś nie bolały i w zasadzie czułem się całkiem nieźle, do tego sprzyjała mi płaska jak stół trasa i ładna pogoda. Start z ostatniego, dwunastego sektora to już nie był taki plus, ale stwierdziłem, że jakoś tam dam radę się przebić przez te tłumy na trasie. Start się trochę opóźnił, ale w końcu ruszyliśmy, jakoś tak wyszło, że na asfalcie złapałem się pierwszej, szybkiej, około dwudziestoosobowej grupki i tak na mocnym gazie dolecieliśmy do SG. Na pierwszym "podjeździe" na Janowskiej zaczęli odpadać słabsi ludzie, a po wjeździe do samego lasu zostało już z tej grupy może z 7 osób. Tam dogoniliśmy już też na dobre ludzi z poprzedniego sektora i zaczęło się przebijanie. Po wyjeździe na asfalt zostało nas może czterech albo pięciu i tak cisnęliśmy sobie z kolegom Przemkiem (którego oczywiście nie znam, ale tak miał wydrukowane na tyłku) po zmiankach, a reszta wlokła się w kole. Na Cienistej zacząłem słyszeć z tyłu płacze, żebym dał dłuższą zmianę bo już co po niektórzy umierają i zostałem nazwany przez Przemka per "Pan" co mnie lekko zniesmaczyło :-P wjechaliśmy znowu do lasu i tam przyblokowany przez jakieś dziewczę zanurzyłem się w kałuży która skutecznie mnie wyhamowała i pozwoliła odjechać kolegom z grupki. Potem kontynuowałem już sam, aż do momentu w którym zagapiłem się przed siebie i minąłem strzałkę ze skrętem. Na szczęście chwilę później z naprzeciwka wyjechała dziewczyna z Erkado i pokierowaliśmy się razem we właściwą stronę. Wyjechaliśmy na pole i zacząłem gonić w trupa, licząc, że może uda się dojść uciekinierów. Po zakręcie w prawo poczułem, że coś nie tak z tylnym kołem.. oczywiście kapeć, a ja bez dętki i bez pompki.. Dojechałem na schodzącym powietrzu jeszcze kawałek i zatrzymałem się żebrać o sprzęt. Mijało mnie kupę ludzi, nawet w pewnym momencie przeleciało koło mnie Giga, co totalnie mnie zdemotywowało. W międzyczasie wysępiłem dętkę i dwie pompki (jedna była pod prestę, a dętka którą dostałem była z zaworkiem auto..) Szybka zmiana bicie i gaz do przodu. Zacząłem mijać resztki z mojego sektora, dojechałem do Janowskiej, tam ile wlezie. Na kole uczepił mi się jakiś ziomek i jak obracałem się, żeby "spojrzeć mu w oczy" usłyszałem głośne "psyt" i zaraz już jechałem znowu na feldze. Cholera druga kicha. Wkurzony na maksa zacząłem żebrać o kolejną dętkę. Dostałem jakiegoś wylajtowanego Maxxisa, który niestety okazał się już dziurawy.. I po jakiejś chwili kolejną zwykłą dętkę, ale jakoś żadna z pompek które miałem nie mogła sobie poradzić z jej nabiciem. L O L. Poddałem się zupełnie i miałem już wracać z buta do domu, ale zobaczyłem Marcina który jechał sobie na przejażdżkę z drugiej strony. Okazało się, że ma pompkę i pomógł mi zapakować dętkę i nabić powietrza, ba posprzątał nawet wszystkie śmieci, które zostawiłem. PRZEOGROMNE DZIĘKI MARCIN! Do mety dojechałem na 240/308 miejscu open i 65/73 M2, podczas gdy na międzyczasie byłem 44 open.. No ale trudno, bywa. Na mecie szybka szama, trochę pogaduch i zawinąłem się na chatę z niezłą złością. Ale czekała mnie jeszcze kolejna zła wiadomość ;) Po 16tej zadzwoniłem do Mietka z zapytaniem jak mu poszło Giga no i oczywiście wyżalić się, że u mnie totalna padaka, a on dobił mnie jeszcze informacją, że zostałem wylosowany w tomboli i jako, że mnie nie było, nie odebrałem nagrody - koksu z Vitarade'a za bodajże 1k pln. Nie ma to jak mieć megafuks!Dobrze, że przynajmniej wieczorem poprawił mi się nastrój ;)



