Info:

avatar Ten blog rowerowy prowadzi zwirek z miasteczka Lublin/Głowaczów. Mam przejechane 25037.33 kilometrów w tym 2128.01 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 25.82 km/h.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Poprzednie lata:

2010:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny:

Wykres roczny blog rowerowy zwirek.bikestats.pl

Jakiśtam licznik:

Dane wyjazdu:

38.02 km 15.00 km teren
01:19 h 28.88 km/h:
Maks. pr.:53.00 km/h
Temperatura:
HR max:189 ( 95%)
HR avg:168 ( 84%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1475 kcal

27.05.2012 Skandia Lublin

Niedziela, 27 maja 2012 · dodano: 31.05.2012 | Komentarze 0

W sumie ze względu na trasę miałem nie wybierać się na tą imprezę, ale w sobotę jak wracaliśmy Przemo przypomniał mi, że w jej ramach rozgrywane są mistrzostwa strażaków i jeśli się zarejestruję to mogę jechać za darmo. Wysłałem więc maila, próbowałem się dodzwonić, ale oczywiście było już za późno. Na szczęście udało mi się z rana podjechać do biura zawodów i zagadać o wpisanie na listę uczestników na podstawie legitymacji :-P Co prawda tylko mini, ale zawsze lepsze to niż nic. Nogi po GP jakoś nie bolały i w zasadzie czułem się całkiem nieźle, do tego sprzyjała mi płaska jak stół trasa i ładna pogoda. Start z ostatniego, dwunastego sektora to już nie był taki plus, ale stwierdziłem, że jakoś tam dam radę się przebić przez te tłumy na trasie. Start się trochę opóźnił, ale w końcu ruszyliśmy, jakoś tak wyszło, że na asfalcie złapałem się pierwszej, szybkiej, około dwudziestoosobowej grupki i tak na mocnym gazie dolecieliśmy do SG. Na pierwszym "podjeździe" na Janowskiej zaczęli odpadać słabsi ludzie, a po wjeździe do samego lasu zostało już z tej grupy może z 7 osób. Tam dogoniliśmy już też na dobre ludzi z poprzedniego sektora i zaczęło się przebijanie. Po wyjeździe na asfalt zostało nas może czterech albo pięciu i tak cisnęliśmy sobie z kolegom Przemkiem (którego oczywiście nie znam, ale tak miał wydrukowane na tyłku) po zmiankach, a reszta wlokła się w kole. Na Cienistej zacząłem słyszeć z tyłu płacze, żebym dał dłuższą zmianę bo już co po niektórzy umierają i zostałem nazwany przez Przemka per "Pan" co mnie lekko zniesmaczyło :-P wjechaliśmy znowu do lasu i tam przyblokowany przez jakieś dziewczę zanurzyłem się w kałuży która skutecznie mnie wyhamowała i pozwoliła odjechać kolegom z grupki. Potem kontynuowałem już sam, aż do momentu w którym zagapiłem się przed siebie i minąłem strzałkę ze skrętem. Na szczęście chwilę później z naprzeciwka wyjechała dziewczyna z Erkado i pokierowaliśmy się razem we właściwą stronę. Wyjechaliśmy na pole i zacząłem gonić w trupa, licząc, że może uda się dojść uciekinierów. Po zakręcie w prawo poczułem, że coś nie tak z tylnym kołem.. oczywiście kapeć, a ja bez dętki i bez pompki.. Dojechałem na schodzącym powietrzu jeszcze kawałek i zatrzymałem się żebrać o sprzęt. Mijało mnie kupę ludzi, nawet w pewnym momencie przeleciało koło mnie Giga, co totalnie mnie zdemotywowało. W międzyczasie wysępiłem dętkę i dwie pompki (jedna była pod prestę, a dętka którą dostałem była z zaworkiem auto..) Szybka zmiana bicie i gaz do przodu. Zacząłem mijać resztki z mojego sektora, dojechałem do Janowskiej, tam ile wlezie. Na kole uczepił mi się jakiś ziomek i jak obracałem się, żeby "spojrzeć mu w oczy" usłyszałem głośne "psyt" i zaraz już jechałem znowu na feldze. Cholera druga kicha. Wkurzony na maksa zacząłem żebrać o kolejną dętkę. Dostałem jakiegoś wylajtowanego Maxxisa, który niestety okazał się już dziurawy.. I po jakiejś chwili kolejną zwykłą dętkę, ale jakoś żadna z pompek które miałem nie mogła sobie poradzić z jej nabiciem. L O L. Poddałem się zupełnie i miałem już wracać z buta do domu, ale zobaczyłem Marcina który jechał sobie na przejażdżkę z drugiej strony. Okazało się, że ma pompkę i pomógł mi zapakować dętkę i nabić powietrza, ba posprzątał nawet wszystkie śmieci, które zostawiłem. PRZEOGROMNE DZIĘKI MARCIN! Do mety dojechałem na 240/308 miejscu open i 65/73 M2, podczas gdy na międzyczasie byłem 44 open.. No ale trudno, bywa. Na mecie szybka szama, trochę pogaduch i zawinąłem się na chatę z niezłą złością. Ale czekała mnie jeszcze kolejna zła wiadomość ;) Po 16tej zadzwoniłem do Mietka z zapytaniem jak mu poszło Giga no i oczywiście wyżalić się, że u mnie totalna padaka, a on dobił mnie jeszcze informacją, że zostałem wylosowany w tomboli i jako, że mnie nie było, nie odebrałem nagrody - koksu z Vitarade'a za bodajże 1k pln. Nie ma to jak mieć megafuks!
Dobrze, że przynajmniej wieczorem poprawił mi się nastrój ;)



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa oczyc
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]