Info:

avatar Ten blog rowerowy prowadzi zwirek z miasteczka Lublin/Głowaczów. Mam przejechane 25037.33 kilometrów w tym 2128.01 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 25.82 km/h.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Poprzednie lata:

2010:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny:

Wykres roczny blog rowerowy zwirek.bikestats.pl

Jakiśtam licznik:

Dane wyjazdu:

29.53 km 24.00 km teren
01:09 h 25.68 km/h:
Maks. pr.:40.00 km/h
Temperatura:
HR max:189 ( 95%)
HR avg:182 ( 91%)
Podjazdy: m
Kalorie: 50 kcal

25.08.2012 III Maraton Rowerowy Stykiem Granic

Sobota, 25 sierpnia 2012 · dodano: 02.09.2012 | Komentarze 0

Kontynuując ogórkową passę razem z Darkiem wybraliśmy się na kolejną edycję Maratonów organizowanych przez IPA. W pierwszej wersji trasa miała mieć długość jedynie 29km, ale dzień czy dwa przed poszedł cynk, że będzie około 45km i początkowe wątpliwości czy w ogóle wybierać się taki kawał od domu zostały rozwiane. Droga na wyścig w komfortowych warunkach, ale z lekką lipą, bo w aucie padło turbo i "wlekliśmy się" aby 110kmph, a ja stresowałem się czy jeszcze coś się nie rozwali i nie utkniemy na jakiejś dziurze :-P Dojechaliśmy dość późno i trzeba było szybko się ogarniać przed startem, który jednak jak zwykle się przeciągnął. Na starcie, oprócz mnie i Darka, zawodnicy chełmskich Chrupków razem z Wojtkiem (który ostatnio ciągle stawał wyżej ode mnie na pudle) oraz Bartosz poznany na szosie w Jabłoniu i jego kumpel. No to mimo wszystko zapowiadało się dość intensywnie.. Pierwsze kilometry po jakimś bruku, pojechaliśmy raczej leniwie i bez szarpania. Potem zaczął się lekki szuterek z dziurami i tam zostaliśmy już chyba w 5 albo 6ciu, bardzo zdziwiła mnie mocna postawa Wojtka (chyba go trochę nie doceniałem), który długo trzymał się w grupie i dopiero po kilkunastu km, po wjeździe w nieco cięższe wertepy z trawami, odpadł z grupy. Trzymaliśmy się więc we trzech za coraz szybciej jadącym Darkiem. W którymś momencie wjechaliśmy w jakiś kopny piach, po którym Darek przejechał w mgnieniu oka, a ja oczywiście utknąłem na dłużej. Zostałem już tylko z Bartoszem i Darkiem widocznym gdzieś na horyzoncie. Chwilę później, pomimo dobrze oznaczonej trasy nie zwracam uwagi gdzie pojechał Darek i na strzałce prosto wjeżdżam w bramę jakiegoś gospodarstwa, nie zauważając singla wiodącego tuż obok płotu. A na podwórku czeka już na mnie gospodarz z gigantycznym wkurwionym psem, próbuję przebić się przez placyk na przestrzał, ale brama zamknięta i się nie da. Pies ujada, lata mi koło nogi, a ja drę mordę na gospodarza, że "Co to ma być, wyścig puścili Ci przez podwórko, a Ty psa spuszczasz, bramę zamykasz??" Na szczęście Pan miał nerwy ze stali i grzecznie wytłumaczył mi, że powinienem jechać dookoła gospodarstwa. Z tego miejsca nisko się kłaniam i przepraszam za moje buractwo, że nie dość, że na dywany w butach to jeszcze z gębą :-P Niestety po powrocie na właściwą drogę tuż za sobą widzę znów Wojtka, wyprzedza nas też kolega Bartosza, którego jednak szybko przechodzimy. Darka na horyzoncie nie ma i następne kilometry jadę razem z Bartoszem, heh rekonesans z Jabłonia ;) Na jakimś 30 km Bartosz daje gazu i odjeżdża, nie mam ani siły ani chęci za nim gonić, szczególnie, że wiem, że nie jest w mojej kategorii a i na wyścig kolejnego dnia należało by się oszczędzać. Ostatecznie dojeżdżam do mety trzeci open, drugi w kategorii, tracąc około 2 minut do Darka.

Kategoria <50, Maraton, Zawody



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa ajaje
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]