Dane wyjazdu:
Temperatura:
Kalorie: 2337 kcal
24..06.2012
Niedziela, 24 czerwca 2012 · dodano: 11.07.2012 | Komentarze 0
Licznik mi przewalał, więc km i czas z GPS'a. Na stacji sporo osób, a ze 40, ze znajomych w sumie tylko Sebastian. Od początku było bardzo spokojnie i co wyjście na zmianę dawaliśmy jakoś odruchowo mocniej niż reszta. W Krasieninie trochę stresu, bo weszliśmy na przód tuż przed skrętem w prawo, gdzie jest nie-znowu-taki-słaby podjazd i cały czas siedziało mi w głowie, że tam pewnie zaraz pójdzie zaciąg ze strony Tomahawka, albo kogoś innego z Mejdeja i będę umierał resztę drogi w towarówie. Jakimś cudem nie poszło do przodu i normalnie wjechaliśmy z Karcerem na górę :-P Potem Maciec złapał kapcia, było trochę odpoczynku w cieniu drzew i dalej znowu jakoś tak leniwie. Dopiero jak wyjechaliśmy na drogę z Garbowa do Nałęczowa poszła pierwsza eliminacja, ale po plecach Matysa udało mi się dociągnąć do grupki z przodu i utrzymać się w kole, nawet coś tam potem wyszedłem sam do przodu i sobie pojechałem w swoim tempie. W Wojciechowie stanęliśmy pod sklepem i wyścig z czasem, żeby uzupełnić węgle, zanim dyktatura nie powie, że jedziemy. Loda to już żarłem w locie normalnie, bo zaczęli odjeżdżać nie patrząc na to, że co najmniej połowa jeszcze nie skończyła konsumpcji. Znowu szło jakoś spokojnie i zaczęło się mocniej dopiero od Bełżyc. Tam poszedł przez chwilę gaz 50+ i potem znowu luz. Przed Krężnicą kolejne szarpanko i na metę w Prawiednikach dojechaliśmy przerzedzeni o parę kolejnych osób. Oczywiście znowu nie wiedziałem, gdzie oni tam sobie tą kreskę wytyczyli więc nawet nie kminiłem jak tu przyfiniszować (z resztą i tka nie było z czego już raczej), ot nie dałem się urwać i tyle ;-) Po wszystkim dokręcone do tej paki z Sebastianem na spokojnie.