Info:
Więcej o mnie.
Moje rowery:
Wykres roczny:
Historia:
- 2012, Sierpień17 - 3
- 2012, Lipiec19 - 0
- 2012, Czerwiec16 - 2
- 2012, Maj19 - 10
- 2012, Kwiecień16 - 1
- 2012, Marzec11 - 2
- 2012, Luty3 - 0
- 2012, Styczeń6 - 0
- 2011, Listopad10 - 3
- 2011, Październik8 - 0
- 2011, Wrzesień14 - 4
- 2011, Sierpień18 - 8
- 2011, Lipiec15 - 4
- 2011, Czerwiec22 - 8
- 2011, Maj24 - 13
- 2011, Kwiecień22 - 20
- 2011, Marzec22 - 15
- 2011, Luty3 - 5
- 2011, Styczeń8 - 7
- 2010, Grudzień5 - 0
- 2010, Listopad10 - 7
- 2010, Październik13 - 2
- 2010, Wrzesień16 - 7
- 2010, Sierpień13 - 1
- 2010, Lipiec39 - 2
- 2010, Czerwiec21 - 6
- 2010, Maj23 - 4
- 2010, Kwiecień21 - 2
- 2010, Marzec20 - 1
- 2010, Luty2 - 0
- 2010, Styczeń1 - 0
Jakiśtam licznik:
Dane wyjazdu:
9.57 km
9.57 km teren
00:29 h
19.80 km/h:
Maks. pr.:35.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg:181 ( 91%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Maxim Helios
30.06.2012 Lubelskie "CrossŁaje"
Sobota, 30 czerwca 2012 · dodano: 11.07.2012 | Komentarze 0
Z lekką dozą niepewności wystartowałem w imprezie, której ze względu na start następnego dnia zupełnie nie planowałem. Ale konkurencja miała być skromna, a nagrody wysokie, więc postanowiłem spróbować, czemu by nie :-P Start poszedł mi beznadziejnie. na pierwszej linii było megatłoczno, do tego miałem problem z szybkim wpięciem i potem zostałem przyblokowany przez zawodników z mojej prawej, co spowodowało sporą stratę już na samym początku. Zacząłem odrabiać kolejne miejsca i tak doszedłem do Kermita, z którym jechałem ze dwa kółka, ale czułem, że pod nogą jest na tyle, że jestem w stanie go spokojnie wyprzedzić, a do tego jeszcze wydawało mi się, że dużo wolniej ode mnie pokonuje część po żwirkowych muldach i "podjazdy", co dawało mi szansę na wypracowanie sobie jakiejś przewagi po wyprzedzeniu. Pierwszy raz przyatakowałem na płaskim koło mety, ale tam Kermit nie dał mi przelecieć i zostałem znowu za nim, udało się dopiero drugim razem, kiedy Grzesiek zwolnił po podjeździe na wał i chyba nie spodziewał się, że polecę po nieujeżdżonym rżysku. Potem już tylko zyskiwałem, ale to chyba dlatego, że Grzesio oszczędzał się przed startem następnego dnia :-)Na mecie jakieś zamieszanie z wynikami i ogólnie to nawet po dwóch tygodniach nie wiem które miejsce tak na prawdę zająłem, ale z relacji Patrycji wychodziło by, że jakieś 7-8 open, na nie wiem ile, ale niewiele osób.
Mimo obsuwy w starcie i problemów z wynikami - mnie się podobało, ot taka imprezka dla lokalsów, wszyscy się znają i jedzie się przyjemnie, trasa łatwiutka i krótka, ale za to świetnie oznaczona i jak na panujące na bp warunki ciekawie poprowadzona. Pulsaka czyściłem rano następnego dnia i zapomniałem sobie spisać dane, jedyne co to pamiętałem swoje HRAVG.



