Info:
Więcej o mnie.
Moje rowery:
Wykres roczny:
Historia:
- 2012, Sierpień17 - 3
- 2012, Lipiec19 - 0
- 2012, Czerwiec16 - 2
- 2012, Maj19 - 10
- 2012, Kwiecień16 - 1
- 2012, Marzec11 - 2
- 2012, Luty3 - 0
- 2012, Styczeń6 - 0
- 2011, Listopad10 - 3
- 2011, Październik8 - 0
- 2011, Wrzesień14 - 4
- 2011, Sierpień18 - 8
- 2011, Lipiec15 - 4
- 2011, Czerwiec22 - 8
- 2011, Maj24 - 13
- 2011, Kwiecień22 - 20
- 2011, Marzec22 - 15
- 2011, Luty3 - 5
- 2011, Styczeń8 - 7
- 2010, Grudzień5 - 0
- 2010, Listopad10 - 7
- 2010, Październik13 - 2
- 2010, Wrzesień16 - 7
- 2010, Sierpień13 - 1
- 2010, Lipiec39 - 2
- 2010, Czerwiec21 - 6
- 2010, Maj23 - 4
- 2010, Kwiecień21 - 2
- 2010, Marzec20 - 1
- 2010, Luty2 - 0
- 2010, Styczeń1 - 0
Jakiśtam licznik:
Dane wyjazdu:
100.50 km
0.00 km teren
03:25 h
29.41 km/h:
Maks. pr.:52.00 km/h
Temperatura:25.0
HR max:180 ( 90%)
HR avg:154 ( 77%)
Podjazdy:140 m
Kalorie: 2246 kcal
Rower:Maxim Helios
05.06
Sobota, 5 czerwca 2010 · dodano: 05.06.2010 | Komentarze 1
Sam nie wiem co powiedzieć. W sumie jak zwykle miało być bez niepotrzebnych napinek. W dodatku tzw "kontuzja" Marka miała uniemożliwić mu naginanie na slikach ponad moje możliwości. Mój plan wyjazdu kierował nas na Chodel i potem przez Niezabitów do domu. Tymczasem Marek zaproponował trasę w stronę Piaseczna, gdzie mieliśmy zaliczyć jakiś odpoczynek na działce jego rodziców i wrócić do domu. Nie musiał mnie długo przekonywać i ruszyliśmy - po drodze zahaczając o mój kwadrat i orlen coby kółka nabić mocniej. Początkowo jechało mi się średnio, wręcz leniwie, ale Marek nie dał mi przysypiać i co chwilę narzucał większe tempo(miejscami to i 40 nie schodziło przez niezły kawałek). Większość trasy do piaseczna wiał wmordewind, ale jakoś dawaliśmy radę - raczej ja dawałem radę utrzymać się Markowego koła. Do Piaseczna mimo wiatru dojechaliśmy ze średnią ~29kmph. Tam pojechaliśmy obejrzeć jeziorko i zaliczyliśmy mały popas w lokalnym sklepie. Wyjechaliśmy spowrotem w chatę - wiatr w plecy, albo boczny sprzyjający, więc tempo było żwawe, momentami średnia dobijała do 30kmph. Od Świdnika wiało mocniej w mordę więc i tempo spadło. Wg licznika Marka na pierwszych światłach w Lbn mieliśmy średnią jakoś 29,6 czy 29,8kmph. Ostatecznie wyjąłem licznik na muzycznej, skąd wracałem już na młynie, żeby nogi trochę rozluźnić.Dokłądna trasa na mapce. Chyba najlepsza średnia jaką do tej pory uzyskałem na mtb na oponach 2,1', stąd też taki długi wpis. Współczuję jak ktoś dotarł do tego momentu :-D



