Info:
Więcej o mnie.
Moje rowery:
Wykres roczny:
Historia:
- 2012, Sierpień17 - 3
- 2012, Lipiec19 - 0
- 2012, Czerwiec16 - 2
- 2012, Maj19 - 10
- 2012, Kwiecień16 - 1
- 2012, Marzec11 - 2
- 2012, Luty3 - 0
- 2012, Styczeń6 - 0
- 2011, Listopad10 - 3
- 2011, Październik8 - 0
- 2011, Wrzesień14 - 4
- 2011, Sierpień18 - 8
- 2011, Lipiec15 - 4
- 2011, Czerwiec22 - 8
- 2011, Maj24 - 13
- 2011, Kwiecień22 - 20
- 2011, Marzec22 - 15
- 2011, Luty3 - 5
- 2011, Styczeń8 - 7
- 2010, Grudzień5 - 0
- 2010, Listopad10 - 7
- 2010, Październik13 - 2
- 2010, Wrzesień16 - 7
- 2010, Sierpień13 - 1
- 2010, Lipiec39 - 2
- 2010, Czerwiec21 - 6
- 2010, Maj23 - 4
- 2010, Kwiecień21 - 2
- 2010, Marzec20 - 1
- 2010, Luty2 - 0
- 2010, Styczeń1 - 0
Jakiśtam licznik:
Dane wyjazdu:
29.53 km
24.00 km teren
01:09 h
25.68 km/h:
Maks. pr.:40.00 km/h
Temperatura:
HR max:189 ( 95%)
HR avg:182 ( 91%)
Podjazdy: m
Kalorie: 50 kcal
Rower:Maxim Helios
25.08.2012 III Maraton Rowerowy Stykiem Granic
Sobota, 25 sierpnia 2012 · dodano: 02.09.2012 | Komentarze 0
Kontynuując ogórkową passę razem z Darkiem wybraliśmy się na kolejną edycję Maratonów organizowanych przez IPA. W pierwszej wersji trasa miała mieć długość jedynie 29km, ale dzień czy dwa przed poszedł cynk, że będzie około 45km i początkowe wątpliwości czy w ogóle wybierać się taki kawał od domu zostały rozwiane. Droga na wyścig w komfortowych warunkach, ale z lekką lipą, bo w aucie padło turbo i "wlekliśmy się" aby 110kmph, a ja stresowałem się czy jeszcze coś się nie rozwali i nie utkniemy na jakiejś dziurze :-P Dojechaliśmy dość późno i trzeba było szybko się ogarniać przed startem, który jednak jak zwykle się przeciągnął. Na starcie, oprócz mnie i Darka, zawodnicy chełmskich Chrupków razem z Wojtkiem (który ostatnio ciągle stawał wyżej ode mnie na pudle) oraz Bartosz poznany na szosie w Jabłoniu i jego kumpel. No to mimo wszystko zapowiadało się dość intensywnie.. Pierwsze kilometry po jakimś bruku, pojechaliśmy raczej leniwie i bez szarpania. Potem zaczął się lekki szuterek z dziurami i tam zostaliśmy już chyba w 5 albo 6ciu, bardzo zdziwiła mnie mocna postawa Wojtka (chyba go trochę nie doceniałem), który długo trzymał się w grupie i dopiero po kilkunastu km, po wjeździe w nieco cięższe wertepy z trawami, odpadł z grupy. Trzymaliśmy się więc we trzech za coraz szybciej jadącym Darkiem. W którymś momencie wjechaliśmy w jakiś kopny piach, po którym Darek przejechał w mgnieniu oka, a ja oczywiście utknąłem na dłużej. Zostałem już tylko z Bartoszem i Darkiem widocznym gdzieś na horyzoncie. Chwilę później, pomimo dobrze oznaczonej trasy nie zwracam uwagi gdzie pojechał Darek i na strzałce prosto wjeżdżam w bramę jakiegoś gospodarstwa, nie zauważając singla wiodącego tuż obok płotu. A na podwórku czeka już na mnie gospodarz z gigantycznym wkurwionym psem, próbuję przebić się przez placyk na przestrzał, ale brama zamknięta i się nie da. Pies ujada, lata mi koło nogi, a ja drę mordę na gospodarza, że "Co to ma być, wyścig puścili Ci przez podwórko, a Ty psa spuszczasz, bramę zamykasz??" Na szczęście Pan miał nerwy ze stali i grzecznie wytłumaczył mi, że powinienem jechać dookoła gospodarstwa. Z tego miejsca nisko się kłaniam i przepraszam za moje buractwo, że nie dość, że na dywany w butach to jeszcze z gębą :-P Niestety po powrocie na właściwą drogę tuż za sobą widzę znów Wojtka, wyprzedza nas też kolega Bartosza, którego jednak szybko przechodzimy. Darka na horyzoncie nie ma i następne kilometry jadę razem z Bartoszem, heh rekonesans z Jabłonia ;) Na jakimś 30 km Bartosz daje gazu i odjeżdża, nie mam ani siły ani chęci za nim gonić, szczególnie, że wiem, że nie jest w mojej kategorii a i na wyścig kolejnego dnia należało by się oszczędzać. Ostatecznie dojeżdżam do mety trzeci open, drugi w kategorii, tracąc około 2 minut do Darka.
Dane wyjazdu:
24.21 km
8.00 km teren
01:03 h
23.06 km/h:
Maks. pr.:38.00 km/h
Temperatura:
HR max:164 ( 82%)
HR avg:133 ( 67%)
Podjazdy: m
Kalorie: 709 kcal
Rower:Maxim Helios
24.08.2012
Piątek, 24 sierpnia 2012 · dodano: 02.09.2012 | Komentarze 1
Total lajt na mtb, nowy komplet Karmy lata jak marzenie, zajechałem do Paco po przekąski i na chwilę do gaju się poszwędać.Dane wyjazdu:
65.09 km
0.00 km teren
02:17 h
28.51 km/h:
Maks. pr.:58.00 km/h
Temperatura:
HR max:179 ( 90%)
HR avg:132 ( 66%)
Podjazdy:209 m
Kalorie: 1467 kcal
Rower:Merida Road Race 904
23.08.2012
Czwartek, 23 sierpnia 2012 · dodano: 25.08.2012 | Komentarze 0
Miało być ze 3h na spokojnie, ale jakiegoś takiego leniwca miałem a i noga strasznie nieświeża, więc zdecydowałem się nie przeciążać i zrobić krócej.Dane wyjazdu:
63.34 km
0.00 km teren
02:03 h
30.90 km/h:
Maks. pr.:53.00 km/h
Temperatura:
HR max:187 ( 94%)
HR avg:153 ( 77%)
Podjazdy:244 m
Kalorie: 1566 kcal
Rower:Merida Road Race 904
22.08.2012
Środa, 22 sierpnia 2012 · dodano: 22.08.2012 | Komentarze 0
Interwałki, tym razem pojechałem zobaczyć jak mi się ułożą w drodze na Bełżyce no i było tak-sobie. Nie dość, że mocno wiało i część jechałem bardzo wolno, a część musiałem bardzo mocno rozkręcać to jeszcze trafiało mi się, że w środku gazowania musiałem zrobić jakieś skrzyżowanie czy np. przejechać przez Bełżyce. Poza tym całkiem ładnie, coś mnie przytkało na trzecim podejściu, ale rozkręciłem za jakimś autem i potem już szło wszystko gładko.Dane wyjazdu:
14.48 km
8.00 km teren
00:50 h
17.38 km/h:
Maks. pr.:41.00 km/h
Temperatura:
HR max:157 ( 79%)
HR avg:122 ( 61%)
Podjazdy:254 m
Kalorie: 600 kcal
Rower:Maxim Helios
20.08.2012
Poniedziałek, 20 sierpnia 2012 · dodano: 21.08.2012 | Komentarze 0
Na totalnym lajcie z Jurkową ustawką żeby lekko rozkręcić nogę. Po wyjeździe z gaju kapeć, udało się dojechać jakoś do domu, ale opona niestety do śmieci, czas na nowy komplet Karm :-)Dane wyjazdu:
34.80 km
0.00 km teren
00:51 h
40.94 km/h:
Maks. pr.:49.00 km/h
Temperatura:
HR max:191 ( 96%)
HR avg:169 ( 85%)
Podjazdy: m
Kalorie: 744 kcal
Rower:Merida Road Race 904
19.08.2012 Drużynowa jazda na czas w Hrubieszowie
Niedziela, 19 sierpnia 2012 · dodano: 21.08.2012 | Komentarze 0
Pierwszy start w drużynowej czasówce. Pojechaliśmy w sumie totalnie na przypał, bo zupełnie bez żadnego wspólnego trenowania, do tego Bartek bez lemondki i Przemo z jednym niewpinającym się pedałem (zepsuł się na 10 minut przed startem). Start znowu na spokojnie i bez gazu, w pierwszą stronę jechało się nam bardzo dobrze, wszyscy dawali równe zmiany, Przemek starał się zrobić co mógł, ale jakoś koło 16km odpuścił, co w sumie mieliśmy wkalkulowane w "strategię". W drugą stronę było już trochę gorzej - dość mocny, przeszkadzający wiatr sprawił, że momentami nie mieliśmy nogi jechać wystarczająco szybko i cała robota zrobiona w poprzednim kierunku poszła do śmieci. Mimo wszystko trzeba powiedzieć, że jak na totalne nieprzygotowanie i brak wspólnej jazdy daliśmy z siebie wszystko, a uzyskany przez nas czas można uznać za satysfakcjonujący.DST: 34,8km
Czas: 50m 46s
AVG: 41,12kmph
Zawody ukończyliśmy na piątym miejscu.
Dane wyjazdu:
17.40 km
0.00 km teren
00:25 h
41.76 km/h:
Maks. pr.:48.00 km/h
Temperatura:
HR max:193 ( 97%)
HR avg:184 ( 92%)
Podjazdy: m
Kalorie: 411 kcal
Rower:Merida Road Race 904
18.08.2012 Jazda na czas w Hrubieszowie
Sobota, 18 sierpnia 2012 · dodano: 20.08.2012 | Komentarze 0
Ostatnie dwa tygodnie przed czasówką mocno przeleżane, trochę ze względu na pogodowego lenia, potem choroba no i jakoś tak poszło, bez mocniejszych treningów, za to z dużą ilością biwakowania ;-P Na wyścig jakoś specjalnie się nie szykowałem, co prawda w głowie lekkie ciśnienie, żeby jakoś pojechać na to pudło, a nie zakończyć kolejny raz na czwartym miejscu, ale świadomość, że ukończenie na 3cim miejscu generalki może być spowodowane wyłącznie czyjąś kontuzją, awarią, albo innym losowym zdarzeniem jakoś mnie nie motywowała. Mimo wszystko w piątek wieczorem przeczytałem wszystko co znalazłem na temat strategii jazdy w itt i postanowiłem zastosować to za wszelką cenę. W dniu startu noga całkiem świeża, wata w nosie na odetkanie, bo tak to zawsze mocno zasmarkany jadę, rozgrzewka dłuższa niż sam wyścig i 100% skupienia, normalnie jakby jakieś zen, nie myślałem wreszcie o niczym innym i tylko rozkmina jak to pojechać, żeby było dobrze. Seba jechał jako 1, ja 48, więc zdążył wrócić i tak dla picu pożyczyłem sobie od niego stożek na przód - opona w stanie o niebo lepszym niż moja, do tego samo koło sporo lżejsze więc teoretycznie powinno być lepiej. 3,2,1 i start. Początek jak poprzednim razem - z górki i jakoś zawiewało lekko w plecy, więc jak już się położyłem to na liczniku miałem 46, ale nauczony poprzednim startem spuściłem z tonu i nie dałem ponieść się emocjom. Pierwsza hopka zrobiona na luzie i potem mocne rozkręcenie. Na 10km drugi pagórek poprzedzony "szykaną" na której wiatr mocno mnie spowolnił, skutkiem czego wjechałem na górę trzymając jakoś 34kmph, ale z nogą w przyzwoitym stanie i dość szybko udało mi się znowu rozkręcić. Do końca już bardzo mocno, tym bardziej, że na horyzoncie pojawił się Matys i miałem za kim gonić. Ostatecznie doszedłem go na ostatnim kilometrze zaginając się w trupa, tak jak pisało w poradnikach i jak kiedyś radził mi Sebastian.Czas: 24m40s
Dst: 17,4km
Avg: 42,32kmph
Trzecie miejsce w kategorii 0, zabrakło mi ~1,5s do Sebastiana, a po piętach depnęli mi Sowa i Felek z Erkado. O wyrównanym poziomie naszej czwórki może chyba świadczyć to, że wszyscy zmieściliśmy się w pięciosekundowym odcinku czasu, więc śmiało mogę powiedzieć, że ten wynik bardzo mnie satysfakcjonuje i sprawia mi wiele szczęścia :-) Dodatkowo fakt, że pomimo gorszych warunków pogodowych (dość odczuwalny boczny wiatr) udało się poprawić czas z wiosny o ponad 35s i o ponad minutę czas z trzeciej edycji również jest bardzo motywujący :-P
Na koniec puchar:



